Kobiety na cokołach

Kobiety na cokołach: Prozerpina

Kobiety na cokołach: Prozerpina

Tagi ,,

Historia powstania trzeciego „kobiecego” pomnika, jest podobna jak w przypadku Bamberki i Higei. Przedstawiona na nim została bohaterka symboliczna, tym razem wywodząca się z mitologii rzymskiej. W kamiennej rzeźbie widnieje zaklęta na wieki postać młodej, zgrabnej, uroczej i nie całkiem anonimowej poznanianki. 

Autorem Fontanny Prozerpiny jest poznański kamieniarz Augustyn Schops. Zachował się nawet jego kontrakt z magistratem, w którym zobowiązał się do wykonania artystycznej studzienki w ciągu jednego roku. Praca zajęła mu jednak w sumie siedem lat. W aktach miejskich nie ma wyjaśnienia dla tego opóźnienia. Wytłumaczenie przynosi natomiast poznańska legenda miejska.

Przeczytać w niej można o młodym kamieniarzu, który ożenił się z owdowiałą majstrową i został właścicielem zakładu kamieniarskiego. Lata mijały, pracował ciężko, a z każdym rokiem zostawał w pracy coraz dłużej – wolał pracownię niż dom, w którym czekała zazdrosna żona. Pewnego dnia, podczas sobótkowej zabawy,spotkał młodą dziewczynę, która z przyjaciółkami plotła wianki nad brzegiem Warty, podobno nawet wyłowił jej wianek z rzeki. Nie wiadomo czy ich znajomość się rozwinęła, wiadomo zaś, że żona oskarżyła go o małżeńską zdradę. 

Zarzuty były poważne, a dowody musiały być mocne, bo niewierny mąż miał zostać skazany na stryczek. Na szczęście udało się odroczyć wykonanie wyroku. Przekonano rajców, że skoro Bóg obdarzył grzesznika takim talentem, to grzechem byłoby jego niewykorzystanie. Rajcy kazali kamieniarzowi (w ramach pokuty)wykonać nową fontannę przed poznańskim ratuszem. Póki rzeźbił wyrok był zawieszony. Praca trwała aż siedem lat, a zakończyła się pewnie dopiero gdy zmarła zazdrosna, domagająca się skazania, żona. 

Być może była jeszcze inna przyczyna opóźnienia w odsłonięciu fontanny. Artysta nie przedstawił bowiem na niej – tak jak było dotąd – najważniejszego z bogów rzymskiego panteonu – Jowisza.Pojawił się w niej muskularny Pluton porywający zwiewną Prozerpinę. Czy w postaci boga świata podziemnego rzeźbiarz przedstawił siebie, a w unoszonej bogince z pęczkiem kwiatów swoją ukochaną? Nie wiadomo. Można jednak pomyśleć, że na fontannie przed poznańskim ratuszem, nie oglądamy jakiejś rzymskiej bogini, ale wspomnianą młodą poznaniankę. 

Tekst: Paweł Cieliczko


Zdjęcie: Tomasz Koryl Kaźmierska Grupa Fotograficzna

Kobiety na cokołach: Higea

Kobiety na cokołach: Higea

Tagi ,

Druga charakterystyczna, poznańska rzeźba, na której przedstawiona jest kobieta to posąg Higei — greckiej bogini zdrowia. Co ciekawe — podobnie jak w przypadku Bamberki — pomnik ten miał początkowo charakter użytkowy, bo jego postumentem była tzw. Studzienka Priessnitza, stanowiąca główny element drewnianego wodociągu, ufundowanego dla miasta przez hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Higeę z Bamberką wiąże jeszcze jedno podobieństwo. Obie rzeźby przedstawiają symboliczne postaci kobiece, jednakże wzorowane były na jak najbardziej realnych osobach. Modelka pozująca do postaci Bamberki była nastoletnią dziewczyną pracującą w restauracji, natomiast swoich rysów greckiej Higei użyczyła żona fundatora.

KONSTANCJA RACZYŃSKA

Hrabina Konstancja Raczyńska była osobą nietuzinkową. Jej ojcem był największy magnat Rzeczypospolitej, twórca konfederacji targowickiej, Szczęsny Potocki. Pierwszym mężem wybitny pisarz i podróżnik, autor pierwszej powieści szkatułkowej — Pamiętnika znalezionego w Saragossie — Jan Potocki. Drugim mężem został zaś właściciel Rogalina, największy mecenas Poznania, hrabia Edward Raczyński. Konstancja Raczyńska nie była z pewnością kobietą, która swoją pozycję budowała w oparciu o mężczyzn swego życia, a raczej w kontrze do nich. Szczęsny Potocki postrzegany był jako wielki zdrajca ojczyzny, ona została wielką patriotką i poświęciła prywatny majątek dla celów narodowych. Gdy Jan Potocki wybrał finansowaną przez cara wyprawę badawczą w głąb Syberii, zamiast walki w powstaniu listopadowym, rozwiodła się z nim. Przyjaciela, który podzielał jej poglądy i potrzeby znalazła dopiero w Edwardzie Raczyńskim. Wspólnie projektowali uczynienie z Poznania centrum kultury, nauki i sztuki, swoistych Nowych Aten, z czego udało się doprowadzić do zbudowania Biblioteki Raczyńskich oraz Galerii Atanazego Raczyńskiego. Wspólnie zdobywali starodruki i inkunabuły, które stały się filarem zbiorów. Wspólnie pisali i tłumaczyli książki, a hrabina je dodatkowo ilustrowała. Mieli też wspólne plany podniesienia jakości życia w mieście i stąd pomysł zbudowania wodociągu z publicznymi studniami, które zapobiec miały epidemiom.

HIGEA W POZNANIU

Niestety, ludzi zawistnych nie brakowało także w XIX wieku, a działania Raczyńskich traktowane były przez nieżyczliwych jako forma ich działalności promocyjnej. Hrabia Edward okazał się mało odporny na hejt prasowy i popełnił samobójstwo. Hrabina Konstancja postanowiła, że rzeźba Higei nie stanie w niewdzięcznym Poznaniu tylko na grobie jej męża, pod murem kościoła w Zaniemyślu. Dopiero jej wnuk kazał wykonać kopię, która na początku XX wieku pojawiła się w Poznaniu.

Tekst: Paweł Cieliczko
Zdjęcie: Tomasz Koryl Kaźmierska Grupa Fotograficzna

 

Kobiety na cokołach: Bamberka

Kobiety na cokołach: Bamberka

Tagi ,,,,,,

Bamberka – obok sylwetki poznańskiego Ratusza, koziołków oraz Okrąglaka – to najbardziej rozpoznawalny symbol Poznania. Została ufundowana przez Leopolda Goldenringa, właściciela winiarni znajdującej się w dawnej kamienicy Grodzickich, przy narożniku Starego Rynku i ul. Woźnej (obecnie znajduje się w niej Muzeum Instrumentów Ludowych). Studzienka miała być reklamą tej firmy winiarskiej.Czytaj dalej