Herstoria warta Poznania

Poznańskie literatki: Bianka Rolando

Poznańskie literatki: Bianka Rolando

Tagi ,,

BIANKA ROLANDO — pisarka, artystka sztuk wizualnych:

Włoskie korzenie, bogata osobowość oraz niewątpliwy talent artystyczny, kształcony na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, złożyły się na interesujący debiut literacki Bianki Rolando – zbiór opowiadań „Rozmówki włoskie” (2007) – uhonorowany w roku 2009 Medalem Młodej Sztuki. Punktem wyjścia swych narracji autorka uczyniła klasyczne dzieła malarzy śródziemnomorskich, takich jak da Vinci, Caravaggio, Tycjan, Mantegna czy Massacio. Czarno-białe zdjęcia ich malowideł, ilustrujące teksty Rolando, sąsiadują z jej grafikami offsetowymi, których bazę stanowiły fotografie, nierzadko obskurnych, miejsc i obiektów we Włoszech – zestawienie tych dwóch, kontrastujących ze sobą, typów obrazów odnajduje swój sens w zaproponowanych przez pisarkę interpretacjach.Czytaj dalej

Ulice kobiet: Maria Konopnicka

Ulice kobiet: Maria Konopnicka

Tagi ,,
 

MARIA KONOPNICKA — najwybitniejsza poetka swojej epoki, nowelistka, krytyczka i recenzentka literacka, publicystka, patriotka oraz społeczniczka:

  • Urodziła się 23 maja 1842 roku w Suwałkach, gdzie spędziła pierwsze lata swojego dzieciństwa. Pochodziła z rodziny Wasiłowskich — jej rodzicami byli Scholastyka Turska oraz Józef Wasiłowski, prawnik, obrońca Prokuratorii Generalnej i Patron Trybunału (cywilnego).
  • W 1849 roku Wasiłowscy przenieśli się do Kalisza. Gdy pięć lat później zmarła matka Marii, całkowitą opiekę nad nią i jej rodzeństwem przejął ojciec. Józef wychowywał swoje dzieci w atmosferze powagi, ciszy i żałoby. Zaszczepił w nich szacunek do tradycji, silne wartości patriotyczne i chrześcijańskie. Nauki ojca znacząco wpłynęły na twórczość Konopnickiej.
  • Lata 1855-1856 spędziła wraz z siostrą, Wandą Wasiłowską, na pensji u sióstr sakramentek w Warszawie. Tam też poznała swoją przyjaciółkę, Elizę Pawłowską (później Orzeszkową), z którą utrzymywała kontakt aż do śmierci.
  • W 1862 roku została wydana za mąż za 12 lat starszego Jarosława Konopnickiego. Jako posłuszna żona pojechała do małżeńskiego majątku w Bronowie, a później do posiadłości w Gusinie. Znalazła tam wiele zapomnianych książek, których czytanie było ogromną pasją. W poszukiwaniu ucieczki od ciągłego biesiadowania, organizowanego przez Jarosława, przemierzała okoliczne gospodarstwa. Zafascynowana prostym i ubogim życiem spędziła wiele czasu wśród mieszkańców wsi.
  • Mąż Marii nie pochwalał jej twórczości, nawet wtedy, gdy jej poemat „W górach” został bardzo pozytywnie przyjęty przez czytelników, w tym przez Henryka Sienkiewicza. To był przełomowy moment w życiu literatki. Po latach małżeńskiej posługi, w której Konopnicka odgrywała rolę posłusznej żony i matki ośmiorga dzieci, poetka postanowiła odejść od ograniczającego ją męża. W 1877 roku przeniosła się z dziećmi do Warszawy.
  • Aby utrzymać wielodzietną, rodzinę pracowała jako korepetytorka. W 1878 roku, po śmierci swojego ojca, zaangażowała się w działalność konspiracyjną, społeczną i emancypacyjną. Równolegle rozwijała swoją literacką karierę. W latach 1884-1886 redagowała pismo dla kobiet „Świt”, współpracowała również z kobiecym tygodnikiem „Bluszcz”.
  • Konopnicka była kontrowersyjną postacią. Jako samotna matka stała się obiektem plotek, których głównym tematem były romanse. Przypisywano jej wiele intymnych relacji z dużo młodszymi od niej mężczyznami oraz kobietą, malarką Marią Dulębianką, którą poznała w 1889 roku. W 1903 roku artystki zamieszkały w dworku w Żarnowcu koło Krosna na Pogórzu Karpackim, który Konopnicka otrzymała w darze narodowym z okazji 25-lecie pracy pisarskiej.
  • Publikowała pod wieloma pseudonimami. Swoje utwory podpisywała m.in. jako, „M. K.”, „K.”, „Ko-mar”, „Jan Sawa”, „Marko”, „Jan Waręż”, „Humanus”, „Ursus” czy „Mruczysław Pazurek”.
  • Pierwsze utwory Konopnicka pisała już w trakcie swojego małżeństwa. Zadebiutowała w 1870 w dzienniku „Kaliszanin” wierszem „Zimowy poranek”. Do jej największych dzieł należą: nowele „W winiarskim forcie”, „Mendel Gdański” i „Nasza szkapa”, zbiory „Ludzie i rzeczy” oraz „Moi znajomi” i oczywiście pieśń patriotyczna „Rota”, którą poetka napisała oburzona okrutnym traktowaniem polaków w zaborze pruskim.
  • Jej twórczość skupiała się wokół patriotyzmu, humanizmu i radykalizmu społecznego. W swoich utworach potępiała wyzysk niższych klas społecznych, złe traktowanie dzieci oraz wszelkiego rodzaju dyskryminację. Dorobek artystyczny poetki podsumowuje zdanie, napisane przez Stefana Żeromskiego: „Nasze pokolenie ma swego wieszcza w osobie Konopnickiej”.
  • Maria Konopnicka zmarła na zapalenie płuc 8 października 1910 roku we Lwowie. Została pochowana 11 października 1910 roku na cmentarzu Łyczakowskim. Na jej pogrzeb, choć była to świecka ceremonia, przybyło ok. 50 000 osób, które uczyniły z tego wydarzenia wielką patriotyczną manifestację.

Ulica Marii Konopnickiej znajduje się na Łazarzu.

Jej długość wynosi 249 metrów.

 

Portret: Agnieszka Zaprzalska

Kobiety na cokołach: Baletnica z Ogrodu Botanicznego

Kobiety na cokołach: Baletnica z Ogrodu Botanicznego

Tagi ,,

Poznański Ogród Botaniczny zachwyca mnogością niezwykłych roślin pochodzących z najdalszych zakątków świata. Tym, co najbardziej zapisuje się w pamięci większość odwiedzających, nie jest jednak żadna egzotyczna roślina, ale charakterystyczna rzeźba ogrodowa, przedstawiającą baletnicę w rozwiewanej przez wiatr i mieniącej się w słońcu ażurowej sukience.

Posąg baletnicy został zaprojektowany przez artystkę Małgorzatę Węcławską, absolwentkę poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Postać tancerki znajdująca się w ogrodzie francuskim, nie ma jednak w sobie nic z posągowości.

Baletnica w stroju „Jeziora łabędziego” Piotra Czajkowskiego wygląda jakby zastygła w charakterystycznej pozie. Sprawia wrażenie najdelikatniejszej spośród znanych mi rzeźb, bo jej delikatną suknię tworzy rozpryskująca się woda.

Tekst: Paweł Cieliczko
Zdjęcie: Wikimedia / http://bit.ly/2GzlJcm

 

Poznańskie literatki: Krystyna Feldman

Poznańskie literatki: Krystyna Feldman

Tagi ,,

Krystyna Feldman była córką wybitnego lwowskiego aktora Ferdynanda Feldmana oraz aktorki i śpiewaczki operowej Katarzyny Sawickiej. Urodziła się we Lwowie 1 marca 1916 r., lecz – podobnie jak inna poznańska kresowianka, Kazimiera Iłłakowiczówna – odmładzała się, wskazując rok 1920 jako datę swoich urodzin.

W rodzinnym mieście ukończyła kurs aktorski i gimnazjum, a po studiach w warszawskim Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej zaczęła występować na deskach lwowskiego teatru miejskiego. W czasie wojny działała w konspiracji, była łączniczką Armii Krajowej.Czytaj dalej

Ulice Kobiet: Janina Lewandowska

Ulice Kobiet: Janina Lewandowska

Tagi ,,
 

#UliceKobiet

JANINA LEWANDOWSKA — podporucznik, pilotka, jedyna kobieta-ofiara zbrodni katyńskiej:

  • Urodziła się 22 kwietnia 1908 roku w Chartowie. Pochodziła z rodziny Dowbor-Muśnickich, jej ojcem był Józef Dowbor-Muśnicki — polski generał i główny dowódca sił zbrojnych Powstania Wielkopolskiego.
  • Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Generałowej Zamoyskiej (obecnie II Liceum Ogólnokształcące im. Generałowej Zamoyskiej i Heleny Modrzejewskiej w Poznaniu) rozpoczęła naukę w Konserwatorium Muzycznym w klasach śpiewu i fortepianu.
  • Marzyła o karierze śpiewaczki, jednak przez brak naturalnych predyspozycji musiała zrezygnować z tych planów. Co więcej, jej ojciec był przeciwko, co ostatecznie zaważyło na decyzji.
  • Przez pewien czas pracowała na poczcie, dorabiała również przy organizacji Powszechnej Wystawy Krajowej (PeWuKa).
  • Janina posiadała jeszcze jedną ogromną pasję, którą było lotnictwo. W 1937 roku uzyskała licencję pilota sportowego w Wyższej Szkole Pilotażu na podpoznańskiej Ławicy. Szkoliła się również na pilota szybowca, a także uzyskała uprawnienia na wykonywanie skoków spadochronowych. W tej ostatniej dziedzinie była pionierką, gdyż jako pierwsza kobieta w Europie wykonała skok spadochronowy z wysokości 5 kilometrów.
  • W 1938 roku w Centrum Wyszkolenia Łączności w Zegrzu przeszła szkolenie z obsługi radiotelegrafów.
  • 10 czerwca 1939 roku wzięła ślub z ppłk. Mieczysławem Marianem Lewandowskim. Ze względu na dalsze wydarzenia młoda para nie miała czasu, by nacieszyć się swoim małżeństwem.
  • 3 września 1939 roku Janina oraz jej koledzy-lotnicy wyruszyli na warszawski front. W drodze z Nekli do Wrześni dołączyli do rzutu kołowego 3. Bazy Lotniczej z Ławicy, walczącej pod dowództwem kapitana Józefa Sidory.
  • Najprawdopodobniej 22 września w rejonie Husiatyna jednostka została pojmana przez sowietów. Janina Lewandowska i kpt. Sidora trafili do oficerskiego obozu jenieckiego w Ostaszkowie, skąd zostali przetransportowani do obozu w Kozielsku.
  • W kwietniu została wywieziona do lasu, znajdującego się między miejscowościami Gniezdowo i Katyń. Prawdopodobnie 22 kwietnia 1940 roku, w dzień swoich 32 urodzin, młoda pilotka została zamordowana. Była jedyną żeńską ofiarą zbrodni katyńskiej.

W 2018 roku Janina Lewandowska miała zostać patronką zdekomunizowanej ul. 23 lutego, znajdującej się w dzielnicy Starego Miasta.

22 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił zarządzenie wojewody Zbigniewa Hoffmanna w sprawie dekomunizacji ulicy 23 Lutego. Wyrok jest nieprawomocny.

Liczymy na to, że w Poznaniu znajdzie się inna ulica, którą poznaniacy nazwą na cześć tej wyjątkowej postaci.

Portret: Agnieszka Zaprzalska

Kobiety na cokołach: Amfitryta

Kobiety na cokołach: Amfitryta

Tagi ,,

Na poznańskim Starym Rynku, znajdują się trzy rzeźby przedstawiające kobiety, a wszystkie one zdobią rynkowe studzienki. Symbolem miasta jest najpopularniejsza spośród nich, przysadzista Bamberka. Bardzo znana jest filigranowa Prozerpina, porywana przez Plutona. Nikt prawie nie pamięta o pięknej Amfitrycie, małżonce potężnego boga mórz i oceanów – Posejdona.

Amfitryta to jedna z najsławniejszych nereid, córka Okeanosa i Tetydy. Nie była ona jedną spośród dziesiątek uroczych nimf, ale prawdziwą Królową Mórz. Posejdon starając się o jej rękę, nie ograniczył się do prośby złożonej jej ojcu, ale wysłał także delfina, by opowiedział Amfitrycie o cudach jego podwodnego królestwa. Po ślubie nie stała się potulną małżonką, grzecznie kroczącą za boskim mężem, ale równorzędną władczynią, świadczyły o tym jej atrybuty – diadem, berło oraz muszla w kształcie rogu. Była uosobieniem piękna morza i zazdrośnie strzegła tego tytułu, czemu wyraz dała przemieniając słynącą z urody nimfę Skyllę w morskiego potwora.

Fontannę Neptuna zrekonstruowano jako drugą (po fontannie Apolla) studzienkę na poznańskim Starym Rynku. Zlokalizowana została w południowo-zachodnim narożniku, gdzie przez stulecia funkcjonował targ rybny, a w 1613 roku pojawił się pierwszy posąg władcy mórz, dłuta Krzysztofa Redella. Nie wiadomo, kiedy go usunięto, ale wiadomo, że idea ich odtworzenia, pojawiła się w trakcie powojennej rewaloryzacji. Za punkt odniesienia przyjęto zachowaną fontannę Prozerpiny i przygotowano makietę, która sytuowała w podobny sposób pozostałe trzy. Do pomysłu powrócono na początku lat siedemdziesiątych, kiedy udało się przejść etap makiety i postawić zadaszone konstrukcje z rzeźbiarsko opracowanymi słupami.

Idea przerodziła się w rzeczywistość dopiero na początku XXI wieku. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, z inspiracji Miejskiego Konserwatora Zabytków Witolda Gałki, doprowadziło do tego, że w 2003 roku, u zbiegu ul. Szkolnej i Paderewskiego stanęła studzienka Neptuna. W centrum ośmiobocznej, licowanej piaskowcem cembrowiny znalazła się rzeźba przedstawiająca władcę mórz wraz z rodziną – żoną Amfitrytą oraz synem Trytonem. Tak naprawdę naga kobieta to jednak nie Amfitryta, fontanna bowiem nie przedstawia Posejdona ale Neptuna, stąd żona władcy mórz powinna także nosić swoje rzymskie imię – Salacja.

Pisząc o bogince z poznańskiej fontanny, wspomnieć warto o pomniku, któremu samodzielnie patronowała. Powstał on w Szczecinie, a jego twórcą był Reinhold Felderhoff, znany w Poznaniu z fontanny wojownika brandenburskiego, która stała przy obecnej al. Niepodległości. Jego szczeciński pomnik powstał w 1902 roku, był wyrzeźbiony z piaskowca, a nawiązywał do wersalskiej fontanny Apollina. Ukazana była na nim naga boginka, powożącą rydwanem w kształcie muszli, zaprzężonym w dwa rumaki, a raczej hippokampy, galopujące w stronę Odry. Fontanna zdobiła Szczecin do 1932 roku, kiedy została zdemontowana i przekazana miejscowemu muzeum miejskiemu. Formalnym powodem usunięcia była przebudowa tej części miasta i zmiana układu komunikacyjnego, który zakłócała. Nie mniej ważne było jednak poczucie moralności, postać nagiej kobiety eksponowana na miejskim placu budziła bowiem zgorszenie i protesty szczecińskich stróżów moralności.

Poznańska fontanna zaprojektowana została przez młodego artystę Marcina Sobczaka. Z jej powstaniem związana jest legenda miejska dotycząca – co ważne dla tej opowieści – właśnie żony Neptuna. Zleceniodawcy zamówili bowiem jedynie figurę przedstawiającą władcę mórz, rzeźbiarz jednak postanowił zachować dla potomności piękne oblicze swej narzeczonej i wykonał także rzeźbę morskiej bogini. W postaci Amfitryty artysta utrwalił pamięć o wielkim uczuciu do swojej ukochanej.

Tekst: Paweł Cieliczko
Zdjęcie: Tomasz Koryl Kaźmierska Grupa Fotograficzna

 

Ulice kobiet: Eliza Orzeszkowa

Ulice kobiet: Eliza Orzeszkowa

Tagi ,,

ELIZA ORZESZKOWA — pisarka, społeczniczka, patriotka: 

Urodziła się 6 czerwca 1841 roku w Miłkowszczyźnie. Pochodziła z rodziny Piotrowskich, zamożnych ziemian herbu Korwin. Kiedy miała 11 lat rozpoczęła edukację na pensji sióstr sakramentek w Warszawie, tam też poznała swoją serdeczną przyjaciółkę, Marię Wasiłowską (później Marię Konopnicką). Czytaj dalej

Matki chrzestne Powstania Wielkopolskiego: Zofia Tułodziecka

Matki chrzestne Powstania Wielkopolskiego: Zofia Tułodziecka

Tagi ,,

ZOFIA TUŁODZIECKA

Zofia Tułodziecka to starsza siostra Anieli. Urodziła się 24 kwietnia 1850 roku w Starej Dąbrowie niedaleko Wolsztyna. Jej ojciec był dzierżawcą majątków, trudna sytuacja materialna rodziny nie pozwalała na edukowanie córki, dlatego naukę zakończyła na pensji pani Buffle we Włocławku. Po śmierci ojca sama musiała zadbać o swoje utrzymanie, dlatego postanowiła nauczyć się praktycznego zawodu – w Warszawie podjęła naukę kroju i szycia damskiego.

W Poznaniu, przy ul. Strzeleckiej, założyła własny warsztat produkcji sukien. Była zdolna, pracowita, proponowała poznaniankom najnowsze wzory z Paryża i Berlina, wysoka jakość przygotowywanych przez nią strojów przyciągała coraz więcej klientek. Firma szybko się rozwijała i wkrótce, na reprezentacyjnej Wilhelmstrasse (obecnie Al. Marcinkowskiego), Zofia otworzyła najsłynniejszy w Poznaniu salon mody damskiej.

Dla swoich pracownic była nie tylko szefową, ale także mentorką i wzorem do naśladowania. Dbała o ich godziwe wynagradzanie, podnosiła kwalifikacje zawodowe, doceniała zaangażowanie. W 1907 roku doprowadziła do powstania pierwszej kobiecej spółdzielni pracy, spółki udziałowej „Pracownia Sukien”, której celem było uzyskanie przewagi konkurencyjnej oraz podniesienie rangi krawiectwa damskiego. 
Była także pionierką ruchu zawodowego w Wielkopolsce. W 1903 roku zainicjowała powstanie Stowarzyszenia Personelu Żeńskiego w Handlu i Przemyśle, pierwszego w Poznaniu i na ziemiach polskich żeńskiego związku zawodowego. Organizacja wspierała działalność zarobkową kobiet i dziewcząt, prowadziła bezpłatne pośrednictwo pracy, organizowało kursy zawodowe, wspierała samokształcenie i edukację swoich członkiń, prowadziła także bibliotekę, kasę zapomogową oraz schronisko dla samotnych kobiet w podeszłym wieku.

Zofia Tułodziecka aktywnie działała w ruchach kobiecych. W 1905 roku wzięła udział w I Zjeździe Kobiet Polskich w Krakowie, natomiast w 1907 roku sama zorganizowała wielki wiec kobiet w Poznaniu, którego celem było wsparcie domowego nauczania dzieci języka polskiego. Wiedziała jak to jest ważne, bo od 1894 roku wspierała swą siostrę Anielę, w działalności prowadzonej w ramach Towarzystwa Przyjaciółek Wzajemnego Pouczania się i Opieki nad Dziećmi „Warta”, które przez kilkadziesiąt lat zajmowało się prowadzeniem konspiracyjnej edukacji młodych poznaniaków. To właśnie spośród podopiecznych panien Tułodzieckich, rekrutowali się pierwsi powstańcy wielkopolscy, którzy w grudniu 1918 roku chwycili za broń, by walczyć o wolną Wielkopolskę w niepodległej Polsce. To właśnie ich uczennice wspierały powstańców od pierwszego dnia, bo wiedziały, że tylko wolny kraj daje szansę uzyskania osobistej wolności i pełnego wykorzystania posiadanych talentów.

Zofia Tułodziecka doczekała wolnej Polski. Zmarła w Poznaniu w 1924 roku. Szybko zmieniająca się rzeczywistość sprawiła jednak, że o niej zapomniano. Nie ma w Poznaniu swojej ulicy, nie ma nawet upamiętniającej ją tablicy, przed kilkoma laty zburzono kamienicę, w której mieszkała. Stała się też ofiarą sławy swojej młodszej siostry – Anieli, bo któż miałby pamięć do wspominania dwóch panien Tułodzieckich.

Z okazji 100-lecia uzyskania praw wyborczych przez kobiety, warto pamiętać o tej niezwykłej wielkopolance, samodzielnej przedsiębiorczyni, liderce kobiecego ruchu zawodowego, działaczce niepodległościowej. Zapominając o takich postaciach tracimy swoją przeszłość, a Zofia Tułodziecka zasłużyła sobie na nasz wielki szacunek i dała nam wiele powodów do dumy z naszej przeszłości.

Tekst: Paweł Cieliczko
Portret: Agnieszka Zaprzalska
Grafika: Ania Pilch

Kobiety na cokołach: Andromeda

Kobiety na cokołach: Andromeda

Tagi ,,

Poznańskie rzeźby pomnikowe honorujące mężczyzn, były formą publicznego docenienia ich jako potężnych władców, odważnych bohaterów czy świętych mężów. Zupełnie inaczej było z kobietami. Panie na cokołach stawiano bardzo rzadko, a jeśli już to następowało, pojawiały się na nich jako symbol miłości mężczyzny (Prozerpina i Amfitryna), wyraz szacunku mężczyzny (Higea) czy… reklama biznesu prowadzonego przez mężczyznę (Bamberka). Szerzej pisałem o tym w poprzednich wpisach poświęconym tym rzeźbom.

Znamienne jest, że wszystkie dotąd opisywane „kobiety na cokołach” nie pojawiały się w przestrzeni w formie samodzielnych pomników, ale jako piękne zwieńczenia miejskich studzienek oraz fontann. Nie inaczej będzie i w tym przypadku. Z kolejną kobietą związane są bowiem okoliczności powstania fontanny Perseusza i Andromedy. Tym razem nie była to jednak pracownica restauracji, kochanka czy narzeczona artysty, a nawet hrabina, ale sama… cesarzowa niemiecka.

Wiktoria Augusta nie zasłużyła sobie na wdzięczną pamięć poznaniaków swoimi sukcesami militarnymi, politycznymi, artystycznymi czy szczególną świętobliwością. Sławę zyskała dzięki empatii jaką okazała mieszkańcom spustoszonego przez żywioł Poznania. Na wieść o strasznej powodzi jaka dotknęła nasze miasto, monarchini pozostawiła bowiem w Berlinie ciężko chorego małżonka Fryderyka III (który zresztą wkrótce umarł) i przybyła, żeby naocznie przekonać się o skali zniszczeń spowodowanych przez wielką powódź, która nawiedziła miasto w 1888 roku.

Poznaniacy docenili wrażliwą cesarzową, która zatroskała się ich tragedią i fragmentowi dotychczasowej ul. Młyńskiej (tzw. Górna Młyńska, stanowiąca obecne ul. Gwarną 
i ul. Mielżyńskiego) nadali jej imię. Drugim, ważniejszym sposobem jej uhonorowania miało być zbudowanie na placu Królewskim (obecnie pl. Cyryla Ratajskiego) poświęconego jej „założenia pomnikowego z fontanną”.

Cesarzowa, wzruszona miłością swoich poznańskich poddanych, podarowała miastu gipsowy odlew rzeźby przedstawiającej Perseusza uwalniającego Andromedę z niewoli potwora morskiego Ketosa, która miała stanowić centralny element planowanego założenia.Wydatki związane z odbudowywaniem miasta po powodzi okazały się tak znaczne, że nie wystarczało środków na upiększanie miasta tak kosztownymi ozdobami. Ostatecznie nie doszło więc do powstania monumentalnego kompleksu, a na placu Królewskim stanęła jedynie fontanna Perseusza (i Andromedy), którą uroczyście odsłonięto w dniu 9 kwietnia 1891 roku.

Funkcjonuje interpretacja sugerująca, że rzeźba niosła w sobie silny przekaz symboliczny. Keton, potwór morski, symbolizował nieokiełznane żywioły wodne, które zniszczyły miasto. Andromeda w tym planie symbolicznym uosabiała bezradnych, poznańskich mieszczan, którzy byli bezsilni wobec potęgi natury. Perseusz miał natomiast oznaczać cesarza niemieckiego, który chronił i ratował swoich poddanych przed nieszczęściami, takimi jak powodzie i wylewy Warty. Do kogo lub czego odsyłała odcięta głowa Meduzy, tego nie wyjaśniano.

Znamienne jest, że interpretatorzy tej mitologicznej opowieści przypisali w niej kobietom bierność – Andromeda bezradnie czekała na ratunek, Meduza była zaś przydatna, tylko po dekapitacji. A przecież to właśnie kobiety grały w niej pierwszoplanowe. To przecież matka Andromedy Kasjopeja chełpiła się urodą córki, twierdząc że jest piękniejsza niż Nereidy, co sprawiło że zazdrosne nimfy przekonały Posejdona by na jej kraj nasłał potwora morskiego, który miał odejść gdy wydana mu zostanie Andromeda.

O faktycznym znaczeniu poszczególnych postaci najlepiej świadczy fakt, że miłośnicy astronomii doskonale kojarzą gwiazdozbiory Kasjopei czy Andromedy, natomiast znacznie mniej znane są gwiazdozbiory Celfeusza (ojca Andromedy) czy Perseusza (jej męża), co wskazuje która z postaci dla starożytnych Greków miała większe znaczenie. 
Może warto by było docenić bohaterkę także w Poznaniu i przestać nazywać fontannę imieniem Perseusza, ale Persusza i Andromedy.

Tekst: Paweł Cieliczko
Zdjęcie: Tomasz Koryl Kaźmierska Grupa Fotograficzna

 

Sto kobiet na stulecie kobiet: Anna Jantar

Sto kobiet na stulecie kobiet: Anna Jantar

Tagi ,,

ANNA JANTAR

„Nic nie może przecież wiecznie trwać, za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić.”

  • ur. 1950 r.-zm. 1980 r.
  • piosenkarka

Pierwszy krok Ania Szmeterling zrobiła w poznańskim mieszkaniu przy ul. Kasprzaka. Kilkanaście lat później, w rozgłośni Polskiego Radia na Berwińskiego, nagrała pierwsze piosenki z zespołami „Polne kwiaty”, a potem „Waganci”. Na szczycie list przebojów pojawiła się jako dwudziestolatka z hitem „Co ja w tobie widziałam” skomponowanym przez Jarosława Kukulskiego, a rok później, w pobliskim kościele św. Anny, powiedziała mu sakramentalne „tak”.

Była szczęśliwą matką i żoną, kolejne jej piosenki stawały się przebojami, koncertowała w kraju i zagranicą, miała miliony wielbicieli. Odczuwała jednak potrzebę radykalnej zmiany, chciała odejść od muzyki popularnej, iść ku muzyce rockowej. Zaczęła występować z „Budką suflera”, nagrała z nimi swój ostatni wielki przebój… „Nic nie może wiecznie trwać”. Wracała z trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych, chciała jak najszybciej zobaczyć się z córeczką, zamieniła się biletami lotniczymi, by szybciej wrócić do kraju. Niestety jej samolot rozbił się 14 marca 1980 roku nad Lasem Kabackim.

Tekst: Paweł Cieliczko
Grafika: Agnieszka Zaprzalska