Poznańskie literatki

Poznańskie literatki: Jadwiga Badowska

Poznańskie literatki: Jadwiga Badowska

Tagi ,,

JADWIGA BADOWSKA — polska poetka, organizatorka teatrów oraz reżyserka słuchowisk:

Książeczka „Uliczkami po Poznaniu” Jadwigi Badowskiej z kolorowymi ilustracjami Hanny Czajkowskiej to obowiązkowa lektura małych poznaniaków. Wiersze prowadzą ich pod pomnik Adama Mickiewicza, przedstawiają orła na Ratuszu, koziołki na wieży, Pręgierz na Starym Rynku, pomnik Powstańców Wielkopolskich, poznańską Skałkę, jak nazywane jest Wzgórze św. Wojciecha, zamek Przemysła, pegaza na dachu Opery, opowiadają o sobótkowej nocy i odbywającym się w Poznaniu Jarmarku Świętojańskim. Badowska prezentuje też w tomiku poznańskich rękodzielników: zegarmistrza z ul. Zegarowej, naprzeciw Ratusza, a także szewca, kowala, stolarza, garncarza.Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Wanda Chotomska

Poznańskie literatki: Wanda Chotomska

Tagi ,,

WANDA CHOTOMSKA — pisarka, autorka wierszy i opowiadań dla dzieci i młodzieży m.in. „Koziołki Pana Zegarmistrza”:

Bohaterami swojej wierszowanej bajki warszawska poetka uczyniła poznańskie koziołki. To właśnie jej zawdzięczamy spopularyzowanie tych sympatycznych blaszanych zwierząt także poza granicami Wielkopolski. Wanda Chotomska całe życie zawodowe i prywatne związała ze stolicą, ale czasem gościła w Poznaniu. Niewątpliwie koziołki są jedną z największych atrakcji turystycznych Poznania. Można je oglądać codziennie w południe, kiedy nad zegarem w fasadzie Ratusza otwierają się niewielkie drzwi, a koziołki rozpoczynają ze sobą walkę, trykając się rogami. Przywiązanie poznaniaków do koziołków jest oczywiste. Kiedy w 1997 r. jednemu z nich odpadła prawa przednia noga i spadła na ziemię, któryś z przechodniów natychmiast ją zabrał. Strażnicy miejscy rzucili się za nim w pościg, ale nogi nie znaleźli. Na szczęście odnalazła się później i wróciła do właściciela. Kolejna awaria przytrafiła się koziołkom 4 marca 2007 r. Zepsuty mechanizm udało się szybko naprawić jego konstruktorowi i głównemu konserwatorowi koziołków – Stefanowi Krajewskiemu.

Według legendy koziołki trafiły na ratuszową wieżę za sprawą nieostrożnego kuchcika Pietrka (albo i samego mistrza Mikołaja), który spalił udziec barani przygotowywany na wystawną ucztę. Miał w niej wziąć udział wojewoda poznański, któremu zegarmistrz Bartłomiej Wolff z Gubina chciał zaprezentować wykonany przez siebie zegar. Kuchcik ukradł więc dwa koziołki pasące się na łące, ale gdy przyprowadził je do kuchni, uciekły na ratuszową wieżę i zabrały się do wesołego trykania (jak wiadomo, koza to zwierzę obdarzone żywym temperamentem i niezwykłymi umiejętnościami wspinaczkowymi). Rozbawiony ich widokiem wojewoda wybaczył nieszczęsnemu kuchcikowi, a mistrza Bartłomieja zobligował do zbudowania mechanizmu z koziołkami.

Inaczej opowiada historię z koziołkami Wanda Chotomska. Jej koziołki to zwierzaki niesforne, choć sympatyczne, sprawiające swemu właścicielowi Zegarmistrzowi mnóstwo kłopotów. A przede wszystkim – jak tylko zostają same w domu – niszczą wszystko, co im się nawinie pod rogi: i stołek, i wazonik z fiołkiem, i poduszki, a nawet piec, po którym zostały tylko „kafelki w szczątkach”. A z rozzłoszczonym Zegarmistrzem nie ma żartów. Uciekają więc koziołki przez miasto, po schodach pędzą na ratuszową wieżę – by już na zawsze zostać przy zegarze, który Zegarmistrz wykonał, chcąc się swoich uciążliwych lokatorów na dobre pozbyć.

Żartobliwy dydaktyzm tej bajki ma swoje źródło także w krótkich, zabawnych piosenkach wplecionych w tekst główny, w których Chotomska wyjaśnia dzieciom, w jaki sposób powstały poszczególne przedmioty, jak wiele trudu włożyli w swoją pracę stolarz, by stołek nie miał żadnych „braków i usterek”; rolnik, by wyhodować piękny kwiatek; garncarz, który ulepił wazonik; panna, która starannie uszyła jasiek, i zdun, który z kafli ustawił piec. Ich praca poszła na marne właśnie przez beztroską zabawę rogatych kozłów.

Źródło: Paweł CieliczkoPoznański Przewodnik Literacki

Portret: Agnieszka Zaprzalska

Poznańskie literatki: Emilia Waśniowska

Poznańskie literatki: Emilia Waśniowska

Tagi ,,

EMILIA WAŚNIOWSKA — poetka i polonistka. 

Gdy konieczne stało się drogie leczenie Emilii Waśniowskiej, Poznań o niej nie zapomniał. W Zamku odbywały się koncerty charytatywne, a rzesza przyjaciół i uczniów poetki nie pozwalała jej na odczuć osamotnienia. Zmarła, gdy zebrana była już jedna czwarta sumy potrzebnej na skomplikowaną chemioterapię. Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Julia Woykowska

Poznańskie literatki: Julia Woykowska

Tagi ,,

JULIA WOYKOWSKA — pisarka, publicystka, redaktorka, dyplomatka: 

Szarlatany, szarlatany! Duch kłamstwa wieje po waszych zakładach; formy przyzwoitości, bojaźń opinii – oto cała zasada ich moralności… Panny mają się rumienić, mają w oczy mężczyznom nie patrzeć idąc przez ulicę, nie oglądać się, a w kościele patrzeć w książkę do nabożeństwa, dygać zręcznie i miłostek wystrzegać się… Jeżeli piętnuje się publicznie rajfurki nierządu, czemuż takich pań trzymających pensje nie stawiają pod pręgierz?Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Joanna Olech

Poznańskie literatki: Joanna Olech

Tagi ,,

JOANNA OLECH — polska graficzka, autorka książek dla dzieci i młodzieży.

Za napisanymi przez Joannę Olech książkami przepadają nie tylko dzieci, ale także dorośli. Nad „Dynastią Miziołków” można zaśmiewać się do łez. Nic dziwnego, że ta rodzinna, ciepła i dowcipna książka została nagrodzona w 1995 r. Nagrodą im. Kornela Makuszyńskiego, a w 1996 r. okrzyknięto ją Bestsellerem Roku wśród książek dla dzieci.Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Bianka Rolando

Poznańskie literatki: Bianka Rolando

Tagi ,,

BIANKA ROLANDO — pisarka, artystka sztuk wizualnych:

Włoskie korzenie, bogata osobowość oraz niewątpliwy talent artystyczny, kształcony na poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych, złożyły się na interesujący debiut literacki Bianki Rolando – zbiór opowiadań „Rozmówki włoskie” (2007) – uhonorowany w roku 2009 Medalem Młodej Sztuki. Punktem wyjścia swych narracji autorka uczyniła klasyczne dzieła malarzy śródziemnomorskich, takich jak da Vinci, Caravaggio, Tycjan, Mantegna czy Massacio. Czarno-białe zdjęcia ich malowideł, ilustrujące teksty Rolando, sąsiadują z jej grafikami offsetowymi, których bazę stanowiły fotografie, nierzadko obskurnych, miejsc i obiektów we Włoszech – zestawienie tych dwóch, kontrastujących ze sobą, typów obrazów odnajduje swój sens w zaproponowanych przez pisarkę interpretacjach.Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Krystyna Feldman

Poznańskie literatki: Krystyna Feldman

Tagi ,,

Krystyna Feldman była córką wybitnego lwowskiego aktora Ferdynanda Feldmana oraz aktorki i śpiewaczki operowej Katarzyny Sawickiej. Urodziła się we Lwowie 1 marca 1916 r., lecz – podobnie jak inna poznańska kresowianka, Kazimiera Iłłakowiczówna – odmładzała się, wskazując rok 1920 jako datę swoich urodzin.

W rodzinnym mieście ukończyła kurs aktorski i gimnazjum, a po studiach w warszawskim Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej zaczęła występować na deskach lwowskiego teatru miejskiego. W czasie wojny działała w konspiracji, była łączniczką Armii Krajowej.Czytaj dalej

Poznańskie literatki: Maria Paradowska

Poznańskie literatki: Maria Paradowska

Tagi ,,

MARIA PARADOWSKA — profesorka nauk humanistycznych, historyczka, etnolożka i etnografka:

Pochodziła z bardzo zasłużonej poznańskiej rodziny. Jej ojciec Marian Szenic był przez 30 lat dyrektorem szpitala dziecięcego, uwielbianym przez wszystkich wysokim, potężnym mężczyzną z brzuszkiem, fantazją i ogromnym poczuciem humoru. Jego przeciwieństwem była matka Aniela Sobecka z Tułodzieckich: „Szczupła, spokojna romantyczka. Uwielbiała samotne spacery, piękne kwiaty, poezję”.

Córka, łącząca cechy obojga rodziców, po maturze w Liceum Urszulanek, ukończyła trzyletnie studia w Instytucie Kultury Materialnej UAM, po czym… została referentką skarg i zażaleń w Wydziale Zdrowia Prezydium Rady Narodowej, potem instruktorką pracy w PSS „Społem”, sprzedawczynią w Księgarni św. Wojciecha, a po uzyskanym eksternistycznie magisterium. w 1964 r. podjęła pracę w Pracowni Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, Oddział w Poznaniu i nią potem przez wiele lat kierowała. Obiektem jej zainteresowań badawczych była Polonia latynoamerykańska, której poświęciła kilkanaście książek oraz wiele artykułów.

Zanim zajęła się polskimi emigrantami, interesowała się ludźmi wyruszającymi ze swej ojczyzny, by potem wspierać i współtworzyć kulturę oraz gospodarkę kraju, który ich przyjął. Jej praca magisterska poświęcona była mieszkańcom okolic bawarskiego Bambergu, którzy na zaproszenie władz Poznania wyruszyli w 1719 r. ze swych wiosek, by osiedlić się w zupełnie dla nich wówczas egzotycznej Wielkopolsce.

Powstała na jej podstawie książka „Bambrzy. Mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania”, przeleżała dwa lata w cenzurze i ukazała się w 1975 r. W 1994 r. wyszła jej niemiecka wersja, a w 1995 r. zmienione i rozbudowane kolejne polskie wydanie. Wówczas już prof. Paradowska była honorową przewodniczącą Koła Bambrów Poznańskich powstałego w 1993 r. przy Towarzystwie Przyjaciół Miasta Poznania. Po jego rozwiązaniu w 1996 r. powołano Towarzystwo Bambrów Poznańskich, którego została prezeską.

Źródło: Paweł CieliczkoPoznański Przewodnik Literacki
Portret: Agnieszka Zaprzalska

 

Poznańskie literatki: Joanna Drażba

Poznańskie literatki: Joanna Drażba

Tagi ,,

JOANNA DRAŻBA — poznańska poetka:

Rozstała się ze światem 24 czerwca 1995 r., w dniu swoich 24 urodzin. Po dwudziestu latach szczęśliwego życia i czterech latach cierpień zmarła na chorobę nowotworową.

Przed śmiercią przekazała prof. Jackowi Łuczakowi swoje wiersze oraz pamiętnik choroby, które zostały opublikowane w kilkakrotnie już wznawianej książeczce „Za parawanem powiek”.

Młoda poetka zmagała się ze śmiertelną chorobą. I choć z heroizmem znosiła ból, pisała o tym, jak trudno i źle jest jej żegnać się ze światem:

– „Czuję potworny żal. Jestem sama. Wszyscy gdzieś poszli, gdzieś są, coś robią, żyją. A ja nie wiem, co mam robić. Nie wiem jak mam żyć. Duszę się z żalu i bezsilności. Już się nie pozbieram”.

Nie uwznioślała cierpienia, ale pisała o jego przyziemności:

„Nie mam siły. Jestem za słaba. A nikt mi nie jest w stanie pomóc. Tak bardzo chciałabym, by ktoś tu teraz ze mną był. Czuję się taka samotna, opuszczona”.

Mierzyła się ze strachem przed śmiercią, która z każdym dniem coraz bardziej przybliża się do każdego z nas, ale do niej pędziła galopem:

 „I znowu jestem o jeden dzień bliżej śmierci. Tak jak każdy zresztą. A ja tych dni mam niewiele. To jest taki bukiet ostatnich dni. Bukiet brzydki, niechciany. Dni są bure, mętne, jak ponure, złe róże w żółtym kolorze. Naokoło dzieje się życie. Mnie nie chce się żyć. Nawet gdybym była zdrowa nie chciałoby mi się żyć. Życie jest zbyt banalne i prostackie, by w nim uczestniczyć. Życie zmusza do banału i prostactwa, dlatego nie chcę żyć. Niech żyją ci, którzy zgadzają się na banał i prostactwo. Ja odchodzę”.

A gdy rozpaczliwe próby znalezienia sensu w śmierci nie przynosiły rezultatu, starała się przekonać samą siebie, że jej się jednak uda, że ona wyzdrowieje:

 „Ciągle ta oślepiająca złość. Dławiąca i dusząca. I to rozdzierające pragnienie wyzdrowienia, normalnego życia. Ciągle się łudzę, że to jednak sen. Bo przecież życie nie może być tak koszmarne, tak okrutne. Już wkrótce się obudzę. Obudzę się w Poznaniu, na stancji. A ten koszmarny sen to wynik wysokiej gorączki, jaką miałam przy grypie. Obudzę się i będzie zima. Alicja przyniesie mi gorącej herbaty, Jarek będzie żył i zrobi nam zakupy. Andrzej razem z nim przyjdą mnie odwiedzić i będą mi opowiadać różne wesołe rzeczy. A ja się będę śmiała, śmiała, śmiała… Po kilku dniach wyzdrowieję i będę szczęśliwa. A ten sen zapamiętam. Zapamiętam, by zrozumieć sens istnienia, którego do tej pory nie mogłam odszukać”.

Nawet w ostatnich dniach nie traciła sarkastycznego poczucia humoru, starając się żartować z nadchodzącego kresu, dostrzegać jego „pozytywne” aspekty:

„Dobre jest to, że nigdy nie będę stara. Starość mnie przeraża. A mnie to ominie. To jest ta dobra strona”.

Poezja i pamiętnik Joanny Drażby, mimo że pisane wtedy, gdy już umierała, nie są kroniką powolnej śmierci, ale wyrywaniem się do życia i apoteozą życia, życia, dla którego warto otwierać rano oczy. Przejmująco brzmią słowa, które zanotowała w przeddzień śmierci:

„Dziękuję rodzicom za wspaniałe 20 lat życia, wspomnienia których nie zatarły 4 lata cierpień”.

Źródło: Paweł CieliczkoPoznański Przewodnik Literacki
Portret: Agnieszka Zaprzalska