BOHATEROWIE SCHODZĄ Z COKOŁÓW: Fotel profesora Zbigniewa Zakrzewskiego

BOHATEROWIE SCHODZĄ Z COKOŁÓW: Fotel profesora Zbigniewa Zakrzewskiego

Opublikowany w Bohaterowie schodzą z cokołów, Pomniki Poznania Tagi ,

Na pierwszym z foteli ustawionych przed budynkiem głównym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu zasiadł profesor Edward Taylor, na drugim zaś pojawił się jego uczeń – profesor Zbigniew Zakrzewski (1912-1992).Uczelnia oddała cześć temu ostatniemu już wcześniej, nadając sali 016 w Collegium Altum imię Zbigniewa Zakrzewskiego oraz fundując tam pamiątkową tablicę.

Poznań także uhonorował swego piewcę ‒ 19 grudnia 2008 roku uczynił go patronem najstarszego śródmiejskiego zieleńca u zbiegu ulic: Strzeleckiej, Długiej i Zielonej, którego oficjalna nazwa brzmi Skwer Zielone Ogródki im. Zbigniewa Zakrzewskiego. Z okazji odbywającego się wówczas w Poznaniu Światowego Forum Klimatycznego, na zrewitalizowanym skwerze uruchomiono wielką fontannę, przy której pojawiły się rzeźby dziewczyny ze zdjętymi butami, chłopca z psem oraz starszego mężczyzny z parasolem i teczką. Do dziś pokutuje przekonanie, że wzorem dla figury postawnego człowieka był profesor Zbigniew Zakrzewski, mimo że parkowy pomnik przedstawia otyłego mężczyznę średniego wzrostu, podczas gdy profesor był człowiekiem bardzo wysokim i bardzo szczupłym.

Kwestia wyglądu profesora Zakrzewskiego stała się bardziej oczywista, odkąd w 2011 roku w przestrzeni miejskiej pojawiła się rzeźba realistycznie oddająca jego niegdysiejszą sylwetkę. Mowa oczywiście o pomniku profesora przed gmachem głównym Uniwersytetu Ekonomicznego przy alei Niepodległości w Poznaniu, który z prawej strony flankuje szerokie schody oraz kolumnowy portyk.

Projektantem obu „fotelowych” pomników ‒ prof. Zakrzewskiego i jego mistrza, prof. Taylora‒ był prof. Wiesław Koronowski z poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego, a ich oficjalne odsłonięcie odbyło się 29 września 2011 roku, inaugurując uroczystości 85-lecia powstania uczelni. Nie wiadomo dokładnie skąd wziął się pomysł, by postaci poznańskich naukowców posadzić na profesorskich fotelach. Głównym „podejrzanym” zdaje się być jednak profesor Zakrzewski, którego chuda, tyczkowata postać nie dawała się w żaden sensowny sposób ustawić w pozycji wyprostowanej. Zapewne dlatego artysta postanowił posadzić go na fotelu, z plecami oderwanymi od oparcia, lekko wychylonego ku przodowi, jakby się wsłuchiwał w odgłosy dochodzące z ruchliwej alei Niepodległości. Ostrość czy pewna kanciastość jego postaci złagodzona została przez oparcie jego prawej dłoni na lasce, w drugiej ręce trzyma zaś kapelusz. Wydaje się wstawać do kolejnej przechadzki po Poznaniu.

Fot. Justyna Szadkowska

Fotelowy monument prof. Zakrzewskiego waży ponad pół tony, jednak jego zasługi dla uczelni i miasta są tak poważne, że i tona spiżu nie byłaby wygórowaną zapłatą. Urodził się w podpoznańskim Puszczykowie i od dzieciństwa związany był z naszym miastem. Uczęszczał do Gimnazjum św. Jana Kantego przy ul. Strzeleckiej, potem studiował na Uniwersytecie Poznańskim, gdzie w 1938 roku obronił doktorat z ekonomii napisany pod kierunkiem prof. Edwarda Taylora. Był pracownikiem Banku Polskiego w Warszawie, a po wybuchu wojny ewakuował i konwojował polskie złoto do Bukaresztu. Stamtąd dotarł do Francji, gdzie zaciągnął się do wojska polskiego, lecz szybka kapitulacja Francji sprawiła, że nie miał możliwości walczyć. Został aresztowany podczas próby powrotu do okupowanego kraju, kilka miesięcy spędził w więzieniu w Katowicach, a po zwolnieniu pracował w majątkach na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

Po wojnie powrócił do Poznania. Był profesorem, dziekanem, rektorem i doktorem honoris causa Akademii Ekonomicznej, prezesem i honorowym członkiem poznańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, prezesem i honorowym członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, wiceprezesem i honorowym członkiem Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, honorowym przewodnikiem PTTK, założycielem i prezesem Klubu Inteligencji Katolickiej. Łączył więc pasję naukowca, ekonomisty z miłością do Poznania, o którym wiele napisał. Na sesji Rady Miasta w dniu 2 czerwca 1992 roku podjęto decyzję o nadaniu mu tytułu Honorowego Obywatela Miasta Poznania.

Zbigniew Zakrzewski zmarł w Poznaniu 19 sierpnia 1992 roku i został pochowany na cmentarzu junikowskim. Po dwudziestu latach władze miejskie uznały jednak, że grób tego wielkiego miłośnika i piewcy Poznania powinien znajdować się na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan i 12 kwietnia 2014 roku doczesne szczątki Zbigniewa Zakrzewskiego i jego żony spoczęły na tej, najbardziej prestiżowej, poznańskiej nekropolii.

Po profesorze Zakrzewskim pozostała dobra pamięć i ogromna spuścizna piśmiennicza. Był autorem kilkuset prac ekonomicznych, kilku traktatów filozoficznych z zakresu egzystencjalizmu, pisał także teksty z innych dziedzin: kulturoznawstwa, krajoznawstwa, architektury oraz… muzyki symfonicznej. Poznaniacy zapamiętali go jednak przede wszystkim dzięki książkom wspomnieniowym, w których z ogromną pasją wiódł ich ulicami miasta, jakie pamiętał z czasów jego świetności – Przechadzki po Poznaniu lat międzywojennych, Ulicami mojego Poznania. Przechadzki z lat 1918-1939 czy Wspominam Poznań. Fakty i refleksje.

Zbigniew Zakrzewski był flaunerem, człowiekiem miasta ‒ miasta, po którym wciąż chodził, któremu z uwagą się przyglądał, będąc ciekaw tego, jak się zmienia. Dobrze się stało, że po latach mógł zasiąść w fotelu przed Uniwersytetem Ekonomicznym, skąd może obserwować stale rozwijający się Poznań oraz Poznaniaków przemierzających aleję Niepodległości czy debatujących na Forum Akademickim.

Paweł Cieliczko

 

Bibliografia:

  1. Rafał Plebański, Rzeźba pomnikowa w przestrzeni historycznego Poznania, „Wielkopolski Biuletyn Konserwatorski” 2015, t. 4, s. 235.

Netografia:

  1. Dwa nowe pomniki przed Uniwersytetem Ekonomicznym, epoznan.pl [dostęp: 05.08.2017].
  2. Nowe pomniki przed Uniwersytetem Ekonomicznym, poznan.naszemiasto.pl [dostęp: 05.08.2017].
  3. Marcin Idczak, Zbigniew Zakrzewski spoczął na cmentarzu zasłużonych w Poznaniu, „Głos Wielkopolski”[dostęp: 05.08.2017].

Zdjęcia:

  1. Justyna Szadkowska

Komentarze