D jak Danecki

D jak Danecki

Opublikowany w Poznański alfabet literacki Tagi ,

Ryszard Danecki (1931-2014) – „wulkan niespożytej energii”, „najbardziej oplotkowana postać poznańskiego światka literackiego”, „bard Barbar i Garbar”, „literat totalny”. Publikował pod 112 pseudonimami, wydał ponad 50 książek, pisał artykuły prasowe i felietony, uprawiał krytykę literacką i teatralną, tworzył libretta do oper kameralnych, tłumaczył z niemieckiego, angielskiego i rosyjskiego, pisał powieści, wydał setki wierszy, był czynnym działaczem na niwie kultury, organizując grupy poetyckie i festiwale, działając w organizacjach zawodowych literatów.

Do „Alfabetu” trafić musiał, już choćby tylko za polemikę z krytyczną oceną mieszkańców naszego miasta, sformułowaną przez Juliusza Słowackiego w utworze Vivat Poznańczanie!, którą podjął w wierszu Wiwat Poznaniacy!:

Albośmy to jacy tacy

hurra-ura warszawiacy,

krakowiacy-kosynierzy?

Tu się liczy, jak należy

broń i żywność i żołnierzy!

Wiwat, wiwat Poznaniacy!

[…] Tu się czci sukcesy pracy

i powstanie co się uda,

jak ów zryw tamtego grudnia

– kres wiekowej pruskiej buty! –

przepędzenie Niemców w lutym

i bunt Poznańskiego Czerwca –

wtedy flagi, hen, na drzewca!

Wiwat, wiwat Poznaniacy!

 

Pochodził z  rodziny robotniczej, w  czasie okupacji był w  Szarych Szeregach, jako czternastolatek walczył o Poznań, za co odznaczono go radzieckim medalem „Weteran 8 Gwardyjskiej Armii”. Siedem klas na tajnych kompletach umożliwiło mu naukę w Gimnazjum Marii Magdaleny, a potem w Liceum im. Karola Marcinkowskiego. W szkole muzycznej uczył się gry na skrzypcach, fortepianie i instrumentach perkusyjnych, śpiewał w słynnych chórach Stefana Stuligrosza i Jerzego Kurczewskiego, dyrygował „Miniaturką” oraz chórami: Związku Harcerstwa Polskiego, Związku Walki Młodych i Związku Młodzieży Polskiej. Po maturze, jako junak Służby Polsce, trafił do Nowej Huty, lecz szybko wybrał się na studia w Instytucie Literackim im. Gorkiego przy Związku Pisarzy Radzieckich w Moskwie, gdzie zdobył dyplom literata. W socrealistycznym wierszu Most Marchlewskiego z 1952 r. pisał o nowej przeprawie przez Wartę:

Ludzie z pierwszego brzegu – kamienie wożąc wytrwale –

ludziom z drugiego brzegu w zapale most budowali;

ludzie z drugiego brzegu – przęsła montując ze stali –

ludziom z pierwszego brzegu most budowali w zapale.

Huczał młot elektryczny, wbijając w dno Warty pale,

huczał i grzbiet przetrącał pieniącej się wściekle fali –

stanęły filary, że żadna ich powódź nie zawali –

daremnie kry topniejące o filar biją w szale!

Czarna toń rzeki łuną elektrospawarek błyska,

po raz ostatni ciemność siny snop iskier rozgarnął,

jak księgę Konstytucji rozcięto wstęgę dwubarwną,

do przedmieści dalekich otwierając drogę bliską!

Pędzą przez most w lipcowym słońcu zielone tramwaje –

tak rośnie nowy Poznań, tak wielkie miasto powstaje…

 

Ten „przodownik poznańskiej poezji” przez dziesięciolecia postrzegany był jako „poeta industrialny”, a „gumowy motyl” – jego metafora samochodowych wycieraczek – trafił do wielu leksykonów. Był kronikarzem Poznania, stosownymi wierszami upamiętniał poznańskie pomniki Jurija Gagarina, Adama Mickiewicza czy Hipolita Cegielskiego oraz wydarzenia: Powstanie Wielkopolskie, walki o Cytadelę, wyzwolenie miasta, Poznański Czerwiec. Publikował we wszystkich poznańskich i ogólnopolskich gazetach, był też ich pilnym czytelnikiem, co potwierdza wiersz Operacja „CENTRUM” z 1965 r., w którym relacjonował początek remontu Ronda Kaponiera:

Jak nagły, lekarski komunikat –

Ciął wyobraźnię tytuł w „Expressie”:

DZISIAJ O GODZINIE 6 RANO

ROZPOCZĘTO OPERACJĘ „CENTRUM”

[…] I wiem, że odtąd gazet czytania

od innych zacząć not nie potrafię:

codziennie szukać tej wieści będę,

czy wyglądany nadszedł już termin –

czy ozdrowiało serce Poznania?

 

Jego niespożytej energii zawdzięczamy powstanie grupy Wierzbak, stworzonej przez kilku poznańskich poetów, którzy porzucili Koło Młodych przy poznańskim Oddziale Związku Literatów Polskich. Byli witalnymi, młodymi mężczyznami, spotykali się nad Rusałką czy w pływalni miejskiej w dawnej synagodze, do grupy od początku zaprosili młode plastyczki, które tworzyły potem oprawy ich imprez. Danecki pisał, że opowiadają się po stronie lewicy społecznej, ale i racjonalizmu poetyckiego, chcą wyrażać wszystkie ważne konflikty społeczne zrozumiałym dla odbiorcy językiem. Wierzbakowcy byli inicjatorami Festiwalu Młodej Poezji, który 12-13 listopada 1957 r. odbył się w Poznaniu pod hasłem „Poezja chlebem powszednim”. Kolejne imprezy w 1958 i 1959 r. organizowane były jako Poznański Listopad Poetycki, a gościli na nich wszyscy najwybitniejsi polscy poeci. Impreza ta była najważniejszym spotkaniem poetów w kraju, a Poznań przez kilka lat niekwestionowaną stolicą polskiej kultury. Poeci Wierzbaka jako pierwsi wyklejali słupy ogłoszeniowe poezją, robili wlepki, organizowali konkursy jednego wiersza. Porównywani byli do Skamandrytów, ale zyskali tylko lokalną sławę, może dlatego, że Skamander wił się przez klasyczną Grecję, a skanalizowany Wierzbak przez jedną z dzielnic Poznania. Ryszard Danecki był także niestrudzonym kronikarzem Poznania i poznańskiego życia kulturalnego, które opisał w książce Od Smakosza do Fregaty. Na szlaku poznańskiej cyganerii artystycznej. O poznańskiej kulturze pisał przez pryzmat miejsc, w których spotykali się artyści, a miejscami tymi były nie tylko redakcje, teatry i wieczory autorskie, ale przede wszystkim restauracje, kluby i kawiarnie, o których opowiadał. Chciał, by Poznań miał swoje legendy artystyczne, bo wierzył, że kultura może się rozwijać, gdy ma podglebie w postaci legend, mitów i anegdot. Pragnął, by Poznań poznał te swoje, pisał o tym w inwokacyjnym wierszu dedykowanym Poznaniowi:

O miasto bez lirycznych legend,

Rozdzierających serce podań:

Notują księgi twe starannie

Tylko, co jadł papieski legat –

Miasto słynne z dobrych gospodyń,

Nieznoszące pięknych kochanek!

[…] Mój ziomku nie lubiący legend,

Poetyckich, przedziwnych doznań,

Gdy nie myśl o zysku pierś ściska:

Choć raz w miesiąc, nim w łóżku legniesz,

Wyjdź na spacer nocny Poznań –

Wróć do marzeń swego dzieciństwa!

Paweł Cieliczko

(Tekst pierwotnie opublikowany został w Magazynie „Puls Poznania” w 6/2015 )

Grafika: Anna Pilch – Mikoda 

Komentarze