dr Józef Granatowicz – zapomniany bohater Czerwca ’56

dr Józef Granatowicz – zapomniany bohater Czerwca ’56

Opublikowany w Z życia Fundacji

Ważnym celem naszej fundacji jest przywracanie pamięci i upamiętnianie osób ważnych dla Poznania. Przykładem takich działań jest projekt uhonorowania Krystyny Feldman (więcej tutaj), czy Ferdinanda Focha (więcej tutaj). Nasz najnowszy wniosek związany jest z postacią doktora Józefa Granatowicza – wybitnego, odważnego i oddanego lekarza. Chcielibyśmy uczynić go patronem bezimiennego skweru u zbiegu ulic Jeżyckiej i Barzyńskiego – wniosek złożyliśmy 4 października br.

Doktor Józef Granatowicz to postać niezwykle ważna dla Poznania, która swoją postawą życiową w pełni zasłużyła na naszą pamięć i godne upamiętnienie. Poniżej znajduje się treść wniosku wraz z biogramem tego bohatera, który szerzej ukazuje jego niebywałą determinację i bezinteresowne oddanie w pracy dla ludzi, nie tylko naszego miasta. Zachęcamy do przeczytania całego materiału.

 

 

Przypomnieć warto, że doktor Granatowicz był twórcą i wieloletnim dyrektorem Szpitala Miejskiego nr 2 im. Franciszka Raszei, a w Czarny Czwartek 1956 roku to on, podjął decyzję by zamienić szpital na powstańczy lazaret, w którym uratowano życie i zdrowie setek poznaniaków.

Jako poznaniacy winni jesteśmy doktorowi Granatowiczowi wdzięczność i pełną szacunku pamięć. Uczynienie go patronem skweru znajdującego się tuż obok szpitala, uważamy za gest ważny i konieczny. 

Prośba o poparcie

Tuż po złożeniu wniosku, wystosowaliśmy pisma z prośbą o poparcie do poniżej wymienionych osób:

  1. Jacek Jaśkowiak, Prezydent Miasta Poznania, Gabinet Prezydenta Miasta Poznania
  2. Aleksandra Sołtysiak-Łuczak, Przewodnicząca Rady Osiedla Jeżyce
  3. Tomasz Łęcki, Dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości
  4. dr Marian Król, Prezydent Towarzystwa Im. Hipolita Cegielskiego
  5. dr hab. Rafał Reczek, Dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu
  6. Andrzej Sporny, Przewodniczący Związku Powstańców Poznańskiego Czerwca 1956 „Niepokonani”
  7. Jerzy Majchrzak, Prezes Stowarzyszenia „Poznański Czerwiec 56”
  8. ppłk rez. Włodzimierz Marciniak, Prezes Związku Kombatantów i Uczestników Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 r.
  9. Stanisław Zuber, Przewodniczący Chrześcijańskiego Niepodległościowego Związku Kombatantów Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 r. 
  10. prof. Antoni Szczuciński Prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania
  11. med. Elżbieta Wrzesińska-Żak, Dyrektor Naczelny Szpitala Miejskiego im. Raszei
  12. dr n. med. Krzysztof Kordel, Prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, Wielkopolska Izba Lekarska
  13. dr hab. Andrzej Tykarski, JM Rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu
  14. prof. dr hab. Krzysztof Paśnik, Prezes Elekt Towarzystwa Chirurgów Polskich
  15. dr n. med. Andrzej Trybusz, Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu (Polskie Towarzystwo Przeciwtytoniowej)

Ufamy, iż tak wybitna i zasłużona postać nie jest obojętna mieszkańcom naszego miasta. Liczymy na przychylną odpowiedź ze strony Zarządu Geodezji i Katastru Miejskiego GEOPOZ oraz pozostałych jednostek decyzyjnych. 

 

Treść wniosku złożonego 4 października br.

Szanowni Państwo,

Zwracamy się do Państwa z wnioskiem, by patronem skweru przy ul. Jeżyckiej i ul. Barzyńskiego, naprzeciw Szpitala Miejskiego im. Raszei, uczynić Józefa Granatowicza.

Podczas starć, do jakich doszło w Czarny Czwartek (28 czerwca 1956 roku), największe zniszczenia poniosły Jeżyce. Toponomastyka tej dzielnicy tylko w niewielkim stopniu przypomina o czerwcowych wydarzeniach, ponieważ ulice, na których odbywały się walki: Dąbrowskiego, Kochanowskiego, Krasińskiego, Mickiewicza, Słowackiego czy Poznańska oraz Jeżycka – od dawna miały nazwy o znaczeniu historycznym i nie można było ich zmienić, nawet chcąc uhonorować pamięć o zdarzeniach Poznańskiego Czerwca.

W przestrzeni Jeżyc znalazło się miejsce jedynie dla ul. Romka Strzałkowskiego oraz, wyodrębnionej z niej później, ul. Petera Mansfelda. Powstało tu jednak sporo symbolicznych monumentów i tablic upamiętniających Poznański Czerwiec, a wśród nich: Pomnik Poległych przy ul. Gajowej, Pomnik Poległych w Powstaniu Poznańskim przy ul. Kochanowskiego, tablica wspominająca zastrzelonego Romka czy tablica na budynku dawnego Urzędu Bezpieczeństwa z płaskorzeźbą przedstawiającą przestrzeloną robotniczą kurtkę. 

Nie można jednak zapominać, że tego strasznego dnia Jeżyce oglądały nie tylko śmierć, wszak w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei przy ul. Mickiewicza 2 z ogromnym oddaniem ratowano życie rannym demonstrantom. Dziś przypomina o tym jedynie mała tabliczka na fasadzie budynku, dlatego narodziła się idea, by patronem niewielkiego skweru naprzeciw szpitala uczynić jego ówczesnego dyrektora ‒ Józefa Granatowicza – człowieka, którego mądre i odważne decyzje uratowały setki poznaniaków. Pomysł wyrasta z przekonania, że honorować należy nie tylko tych, którzy giną w imię szlachetnych i ważnych idei, ale także, a może przede wszystkim tych, którzy nawet w sytuacji ekstremalnej, i z narażeniem własnego, ratują życie innych.

Zasługi dla Poznania – dyrektor powstańczego lazaretu

Charakterystyczna tablica umieszczona na budynku szpitala w dniu 29 czerwca 1981 roku upamiętnia lekarzy i pielęgniarki, którzy zasłużyli na szczególne uznanie za pomoc, jaką nieśli rannym mieszkańcom Poznania. Gdy czyta się o Poznańskim Czerwcu, można odnieść wrażenie, że tego dnia opieką medyczną zawiadywały głównie pielęgniarki oraz uczennice szkoły pielęgniarskiej, i to one odegrały najważniejszą rolę. Ich poświęcenie było niepodważalne oraz niezwykłe, jednak nie można zapomnieć o imponujących zasługach zespołu lekarzy pod kierownictwem dyrektora Granatowicza.

Szpitalem Miejskim nr 2 w Poznaniu kierował w tym czasie właśnie doktor Józef Granatowicz, który zdecydował, że placówka nie zostanie zamknięta, lecz będzie niosła pomoc uczestnikom krwawych wydarzeń. Korzystając ze swych doświadczeń z powstania warszawskiego, przeorganizował szpital na potrzeby ofiar starć zbrojnych. Stworzył dodatkowe zespoły operacyjne, zamienił ambulatoria w sale operacyjne, korytarze w sale chorych, zakazał personelowi opuszczania placówki, zdobył medykamenty i środki opatrunkowe. Dzięki temu przez trzy dni i noce szpital mógł nieustannie pracować, ratując zdrowie i życie setkom poznaniaków. Dyrektor zakazał jednak rejestrowania osób, którym udziela się pomocy, gdyż miał świadomość, że takie kartoteki mogą stać się listami proskrypcyjnymi.

Doktor Józef Granatowicz, jeden z bardziej zasłużonych dla naszego miasta lekarzy, zmarł w Poznaniu 24 listopada 1978 roku. Pochowany został na cmentarzu miłostowskim.

Wierzymy, że nasz wniosek spotyka się z pozytywnym przyjęciem.

Z poważaniem 

Katarzyna Cieliczko-Słupianek

prezes fundacji

 

Nota biograficzna doktora Józefa Granatowicza

Urodził się w 1901 roku w Mainz nad Menem, tam skończył szkołę podstawową i średnią, w domu odebrał wychowanie patriotyczne. Jako żołnierz Błękitnej Armii gen. Hallera, w 1919 roku przybył do Polski, by już rok później ochotniczo walczyć w wojnie polsko-bolszewickiej. Zamieszkał w Poznaniu, skończył Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego, studiował medycynę na Uniwersytecie Poznańskim, gdzie doktoryzował się w 1927 roku. Podjął pracę w Klinice Chirurgicznej UP kierowanej przez prof. Antoniego Jurasza. Poza chirurgią Granatowicz zajmował się również rentgenodiagnostyką oraz radioterapią. Tuż przed wojną złożył pracę habilitacyjną.

We wrześniu 1939 roku brał udział w walkach wojny obronnej. Z Kliniki Uniwersyteckiej w Poznaniu wywiózł cenny rad i przedzierając się przez Puszczę Kampinoską do Warszawy, zdeponował go w Dowództwie Obrony Warszawy. Następnie zgłosił się do Wojskowego Szpitala Ujazdowskiego, gdzie jako chirurg pracował do października 1939 roku. Za ofiarność w ratowaniu zdrowia i życia obrońców Warszawy w ostatnim rozkazie został odznaczony Krzyżem Walecznych. Powrócił do Poznania, ale będąc poszukiwany przez gestapo za wywiezienie radu, zdecydował się ukryć w Krakowie, skąd ‒ po kilkumiesięcznej pracy jako lekarz RGO (Rady Głównej Opiekuńczej) ‒ również musiał uciekać. Pozostałe lata okupacji spędził w Warszawie, pracując w Klinice Omega jako zastępca kierownika i ordynator Oddziału Chirurgicznego, ściśle współdziałając z polskim podziemiem ‒ m.in. uratował życie ciężko rannemu uczestnikowi zamachu na kata Warszawy, Franza Kutscherę. Gdy wybuchło powstanie warszawskie, Klinika Omega przekształcona została w powstańczy lazaret, niosąc pomoc medyczną rannym powstańcom i ludności cywilnej. W ostatnich dniach powstania, słysząc błagalne wołania personelu i osób cywilnych ustawionych pod murem na podwórzu szpitala, Granatowicz zbiegł do dowodzącego majora SS, żądając natychmiastowego przerwania przygotowań do rozstrzelania. W trakcie rozmowy okazało się, że ów major urodził się w Mainz i był szkolnym kolegą lekarza. Hitlerowiec nie tylko odstąpił od planowanej egzekucji, ale także pomógł w ewakuacji rannych, personelu, wielu cywilów oraz całego szpitalnego wyposażenia do Brwinowa.

Do Poznania doktor Granatowicz powrócił na początku 1945 roku i od razu przystąpił do organizowania opieki medycznej, uruchamiając Klinikę Uniwersytecką Przemienienia Pańskiego. Jednak wkrótce został zwolniony, bo jako żołnierz współpracujący z AK, człowiek wierzący, a przede wszystkim odmawiający zapisania się do partii, był „elementem niepewnym”, któremu nie można było powierzać ważnych funkcji ani pracy ze studentami.

Został więc ordynatorem Oddziału Chirurgicznego i dyrektorem szpitala ss. Elżbietanek przy ul. Łąkowej, a swoją działalnością udowodnił, że jest nie tylko doskonałym chirurgiem, ale i znakomitym menagerem. Wraz z zakonnicami zdobył bowiem dla placówki ogromne ilości sprzętu medycznego, lekarstw i materiałów opatrunkowych, przekazywanych w ramach amerykańskiej pomocy powojennej UNRA. Ponownie padł jednak ofiarą swego sukcesu, bo najlepszy szpital w Poznaniu szybko zawłaszczyli jego włodarze, czyniąc zeń Szpital Miejski Nr 2, a po kilku miesiącach przejęło go Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, przekształcając w lecznicę Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i Milicji Obywatelskiej. Mieszkańcy miasta stracili jedną z najważniejszych placówek medycznych. Dzięki energicznym staraniom i determinacji, Granatowiczowi udało się wymóc na władzach przeniesienie szpitala publicznego do tymczasowych pomieszczeń zastępczych przy ul. Garbary i ul. Niegolewskich. W ten sposób uratowano szpital oraz część bogatego wyposażenia, jakie szpital ss. Elżbietanek otrzymał z UNRA. Obie te placówki były jednak niewielkie i nie pozwalały na zaspokojenie potrzeb medycznych ludności Poznania.

Doktor Granatowicz wskazał władzom miejskim niezagospodarowany budynek po przedwojennej ubezpieczalni (pomiędzy ul. Zacisze, ul. Mickiewicza oraz ul. Poznańską) i uzyskał zgodę jego przebudowy na potrzeby szpitalne. Tym samym stał się nie tylko założycielem, ale i organizatorem nowego szpitala. Projekt adaptacji obiektu, pod technologię opracowaną przez doktora Granatowicza, przygotował architekt miejski Władysław Czarnecki. W listopadzie 1951 roku uruchomiony został Oddział Chirurgiczny, a już w połowie 1953 roku funkcjonowały wszystkie pozostałe oddziały. Podkreślić warto, że wyposażenie szpitala oraz przeszkolenie całego personelu medycznego także było zasługą Józefa Granatowicza. Co więcej, jego staraniem, do istniejącego gmachu dobudowany został
w 1962 roku nowoczesny blok operacyjny wraz z ambulatorium, fizykoterapią, radioterapią, apteką szpitalną oraz pomieszczeniami zaplecza. Kierował szpitalem do 1966 roku, kiedy przeszedł na emeryturę.

Oprócz opieki nad chorymi oraz zarządzania placówkami medycznymi, doktor Józef Granatowicz ogromną wagę przywiązywał do pracy dydaktycznej – prowadził zajęcia dla studentów medycyny, wykładał w szkole pielęgniarskiej, prowadził liczne kursy dla lekarzy. Aktywnie działał też w Izbie Lekarskiej i Towarzystwie Chirurgów Polskich. Po zakończeniu pracy zawodowej nadal zajmował się pracą na rzecz chorych – był współzałożycielem i działaczem Polskiego Komitetu do Walki z Paleniem Tytoniu, a w Poznaniu stworzył pierwszy w kraju terenowy oddział tego komitetu i pierwszą w Polsce poradnię antynikotynową.

Lokalizacja skweru

Skwer Józefa Granatowicza miałby się znajdować, przy zbiegu ulicy Jeżyckiej z Barzyńskiego, naprzeciwko Miejskiego Szpitala im. Raszei, w którym doktor był dyrektorem w czasie Powstania Poznańskiego – Czerwic ’56.

 

Zdjęcia pochodzą z archiwum rodziny Granatowiczów.

 

Przebieg działań:

4 października 2017 r. 

  • złożenie wniosku o uczynienie Józefa Granatowicza patronem bezimiennego skweru u zbiegu ulic Jeżyckiej i Barzyńskiego

9 października 2017 r.

  • Prezydent Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego dr Marian Król, poparł nasz wniosek 

10 października 2017 r.

  • Dyrektor Szpitala Miejskiego im. Franciszka Raszei w Poznaniu lek. med Elżbieta Wrzesińska-Żak, poparła nasz wniosek 

13 października 2017 r.

  • Przewodniczący Związku Powstańców Poznańskiego Czerwca 1956 r. „NIEPOKONANI” Andrzej Sporny, poparł nasz wniosek 

16 października 2017 r.

  • Prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej dr n. med. Krzysztof Kordel, poparł nasz wniosek 

17 października 2017 r.

  • Towarzystwo Miłośników Miasta Poznania poparło nasz wniosek 

18 października 2017 r.

  • Zastępca Wielkopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego dr Jadwiga Kuczma-Napierała, poparła nasz wniosek 
  • Rektor Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu prof. dr hab. Andrzej Tykarski, poparł nasz wniosek 

31 października 2017 r. 

  • Zastępca dyrektora Wydziału Kultury Urzędu Miasta Poznania Cezary Ostrowski, poparł nasz wniosek
  • Dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości Tomasz Łęcki, poparł nasz wniosek 

6 grudnia 2017 r.

  • Rada Osiedla Jeżyce pozytywnie zaopiniowała projekt uchwały, 

27 grudnia 2017 r. 

  • Komitet Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa utworzonych przy Oddziałach Instytutu Pamięci Narodowej — Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, poparł nasz wniosek 

9 stycznia 2018 r. 

  • Komisja Kultury i Nauki Rady Miasta Poznania pozytywnie zaopiniowała propozycję nazwy,

23 stycznia 2018 r. 

  • Rada Miasta Poznania podjęła uchwałę w sprawie nazwania skweru imieniem Józefa Granatowicza, 

     

Komentarze