Pomnik Golema

Pomnik Golema

Opublikowany w Pomniki Poznania Tagi ,

Poznański golem nie został schowany w wąskich zaułkach dawnej dzielnicy żydowskiej, ale dumnie stoi na Alejach Marcinkowskiego – najbardziej reprezentacyjnym trakcie Poznania. Ten pomnik to bowiem nie tylko dzieło sztuki, lecz także próba przywrócenia pamięci o żydowskich tradycjach naszego miasta i to nie poprzez izbę pamięci ukrytą w zapomnianym budynku, kilka macew odtworzonych na niedostępnym podwórku czy teksty wydawane w niskonakładowych wydawnictwach, ale poprzez umieszczenie bohatera najbardziej znanej żydowskiej legendy na centralnej, miejskiej promenadzie. 

Legendy o Golemie

Fot. Tomasz Koryl

Wśród licznych postaci pojawiających się w Biblii nie sposób odnaleźć golemów. Pierwsze ich opisy zawiera bowiem Talmud, a potem przez dwa tysiące lat opowieści o nich regularnie przewijają się w żydowskiej literaturze ludowej oraz religijnej. Jednak żaden z tych stworów sławą nie dorósł praskiemu golemowi, który dał początek jednej z najbardziej znanych legend Europy Wschodniej.

Akcja opowieści rozgrywa się w XVI-wiecznej Pradze, za panowania cesarza Rudolfa II, a jej głównym bohaterem jest rabin Jehuda Löw Ben Becalel zwany Maharalem, który postanowił tchnąć życie w istotę ulepioną z gliny. W swoim niezwykłym projekcie wzorował się na opisie stworzenia Adama zawartym w Księdze Rodzaju, wykorzystał do tego także swoją wiedzę mistyczną, magiczną i ezoteryczną oraz zdolności plastyczne, lepiąc z gliny ludzką postać. Olbrzym ożywiony został poprzez magiczne rytuały, a obudził się, gdy w jego usta włożona została karteczka z napisem „emet” (prawda).

Golem pomagał praskim Żydom w codziennych czynnościach, ale przede wszystkim bronił ich przed atakami ze strony chrześcijańskich mieszkańców miasta. Pewnego dnia twórca stracił jednak kontrolę nad swoim dziełem – golem wpadł w szał, zaczął niszczyć wszystko, co napotkał na swej drodze oraz napadać na niewinnych ludzi. Rabin zmuszony był go uśmiercić. Z karteczki z magicznym zaklęciem, które niegdyś ożywiło golema, usunął pierwszą literę, a powstałe słowo „met” (śmierć) unieruchomiło kolosa.

Szczątki golema złożone zostały na strychu praskiej synagogi Staronowej i z pewnością na zawsze by o nich zapomniano, gdyby po latach… znienacka golem nie ożył. Zdarzyć się to miało podczas II wojny światowej – przebudzony potwór tak bardzo przeraził plądrujących bóżnicę hitlerowców, że uciekli, pozostawiając ją nietkniętą. Odtąd nikt nie zakłócał już jego spokoju, a świątynia szczęśliwie przetrwała zarówno okupację niemiecką, jak i czasy komunizmu.   

Rabin Maharal

Postać golema związana jest nierozerwalnie z czeską Pragą, niemniej jego twórca – rabin Jehuda Löw ben Becalel (Maharal) – był poznaniakiem. Urodził się w 1525 roku właśnie w Poznaniu i pierwsze nauki pobierał w Polsce, ale potem przebywał za zachodnio-południową granicą, pełniąc funkcję rabina morawskiego Nikolsburga (Mikulov), a potem zostając naczelnym rabinem całego kraju Moraw. Po latach założył w Pradze własną jesziwę, którą kierował przez ponad dekadę. W 1592 roku powrócił jednak do rodzimego miasta, obejmując urząd głównego rabina Poznania i całej Wielkopolski. Mieszkał gdzieś pomiędzy Stawną, Mokrą, Wroniecką a Żydowską i tam stworzył swoje największe dzieła, które przez dziesięciolecia studiowane były w szkołach talmudycznych całej Europy.

Ten żydowski intelektualista, filozof, mistyk, alchemik, astrolog i matematyk należał do grona przyjaciół cesarza Rudolfa II, korespondował z Tycho Brahem i Janem Keplerem. Zainicjował działalność wielu stowarzyszeń żydowskich, przeprowadził istotne reformy edukacyjne, wydał wiele dzieł talmudycznych. Historia, literatura i legenda zapamiętała go jednak przede wszystkim jako twórcę golema, który we współczesnych czasach postrzegany jest jako symbol zagrożenia ze strony rozwijającej się w niekontrolowany sposób technologii.

Znamienne jest, że przez ponad dwieście lat nikt nie uważał rabina Maharala za twórcę golema ‒ on sam nie zajmował się tym w swoich traktatach, tę historię pomijali też jego biografowie. Pierwsze artykuły wspominające o Maharalowym golemie pojawiły się w praskiej gazecie codziennej u schyłku romantyzmu (1838). Przełomowy okazał się jednak – opublikowany w 1909 roku przez Judę Judela Rosenberga, polskiego rabina, który wyemigrował do Kanady – mający rzekomo trzysta lat manuskrypt opowiadający o dawnym rabinie i jego niezwykłym dziele. Zainspirowało to austriackiego pisarza, okultystę i mistyka Gustawa Meyrinka do napisania powieści Der Golem, która ukazała się w 1915 roku, stając się kanoniczną wersją tej legendy. Prawdziwą popularność historia zyskała zaś dzięki trzem filmom Paula Wegenera (1915, 1917 i 1920), z których zachował się tylko ostatni.

Golem w Poznaniu

W Poznaniu przez długie stulecia nie pamiętano o Maharalu i niezwykłym stworzeniu, któremu dał, a potem odebrał życie. O poznańskim rabinie, który w Pradze miał odwagę wystąpić przeciwko cesarskiemu edyktowi nakazującemu wygnanie Żydów z miasta, a potem został przyjacielem i doradcą cesarza Rudolfa II, przypomniał dopiero Rafał Witkowski w trzecim numerze „Kroniki Miasta Poznania” z 2006 roku.

O tej legendarnej historii zrobiło się już naprawdę głośno dwa lata później za sprawą poznańskiej grupy artystycznej Asocjacja 2006, która na dziedzińcu Starej Rzeźni wystawiła sztukę Rabin Maharal i Golem. Projekt nawiązywał do działań charyzmatycznego pedagoga Jarosława Maszewskiego, który na początku lat 90. powołał na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym (wówczas Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych) „pospolite ruszenie artystów” ‒ nieformalną asocjację studentów nazwaną Pracownią Kółka Graniastego. Chcąc „kreować sytuacje artystyczne, tworzyć święto dla miasta, wnosić miłość, młodość i Morze Śródziemne”, asocjacjoniści organizowali plastyczno-teatralne akcje w formie parad i przemarszów oraz widowisk plenerowych. Trzy lata po śmierci prof. Maszewskiego o jego ideach przypomniały ogromne machiny teatralne uruchomione przez prof. Piotra Tetlaka, w których tryby w 2008 roku Lech Raczak z Teatru Ósmego Dnia wpisał dzieje rabina i jego niezwykłego dzieła, teksty ksiąg biblijnych, dzieł kabalistycznych oraz kronik miejskich, a wszystko to opowiedziane zostało ze współczesnej perspektywy, która złączyła sacrum z profanum, a przeszłość z teraźniejszością. Twórca widowiska opowiadał:

 

Przez wieki w Poznaniu chrześcijanie i Żydzi żyli obok siebie, utrzymywali kontakty ekonomiczne, podlegali tym samym prawom regulującym życie miasta i tym samym dekretom władz politycznych. Ale w minimalnym nawet stopniu nie interesowali się nawzajem wiarą, kulturą, odrębnością sąsiadów. Tymczasem teatr miewa zdolność przekraczania granic kulturowych i czasowych. Spektakl dzieje się tylko „tu i teraz”, ale może ożywiać fragmenty przeszłych zdarzeń, dawać fizyczność dawnym opowieściom i wywoływać duchy przeszłości. Może być jak Golem, który odradza się w kolejnych pokoleniach. Robiąc przedstawienie – niejako lepiąc na nowo Golema – chcieliśmy przypomnieć współczesnemu Poznaniowi, a dalej innym miastom, w których graliśmy lub zagramy to przedstawienie, o duchu małego miasteczka Pozna – ha kehillatszel Pozna – by sprowokować refleksję na temat fatalnego splotu słów „prawda” i „śmierć”.

 

Poznański poeta Maciej Rembarz, który przygotował teksty do tego widowiska, przypomniał opowieść o praskim golemie stworzonym przez poznańskiego rabina, ale nie zakończył jej na złożeniu jego glinianych pozostałości w praskiej synagodze. W jego opowieści Maharal nie chce zabić swojego „dziecka”, czego żąda od niego cesarz, dlatego ucieka do odległego Poznania. Tu jednak odnajduje go Anioł Śmierci, który przedstawia mu listę tych, którzy zginą, jeśli rabin nie uśmierci golema.

Pomnik golema

Trudno dociec, dlaczego w Poznaniu nie podjęto decyzji o godnym uhonorowaniu miejscowego rabina, twórcy najsłynniejszego golema, ale postanowiono przypomnieć o jego dziele. Z inicjatywą postawienia pomnika jako pierwsze wystąpiło Towarzystwo Poznania Miejsc Fyrtel, które zaproponowało postawienie golema u zbiegu ulic 23 Lutego i Nowowiejskiego. Przygotowano nawet wizualizację rzeźby, która miała zostać wykonana z imitującego glinę betonu, potwór miał mieć świecące, czerwone oczy, a z jego ust buchać miała para…

Ostatecznie zrealizowano jednak inną, zdecydowanie lepszą estetycznie koncepcję, która nawiązywała do wspólnych żydowskich korzeni Poznania i Pragi. Skoro bowiem przed niemal pięciuset laty z Poznania do Pragi wyjechał mędrzec, który powołał do życia golema ku obronie praskich Żydów, uznano, że po wiekach przyszedł czas na „wyrównanie rachunków”. Do stolicy Wielkopolski zaproszony został praski artysta, który stworzyć miał golema dla Poznania (w zamówieniu nie sprecyzowano jednak, kogo i przed kim miałby bronić).

Artystą tym był niezwykle barwny i kontrowersyjny rzeźbiarz David Černý, którego prace, z założenia umieszczane w miejscach publicznych, mają wzbudzać silne emocje. Jest autorem m.in. postaci dzieci wspinających się na Wieżę Telewizyjną na Żiżkowie, figury św. Wacława (patrona Czech) siedzącego na martwym koniu w praskim hotelu Lucerna (co jest parodią najsłynniejszego praskiego pomnika na Placu Wacława) czy instalacji artystycznej przedstawiającej mężczyzn sikających do fontanny, której basen otoczony jest cembrowiną w kształcie granic Republiki Czeskiej. Mariusz Szczygieł w zbiorze reportaży o współczesnych Czechach (Zrób sobie raj) tak relacjonuje ostatnie chwile przed wyjazdem artysty do Poznania:

 

Upili się wszyscy.

Rano okazało się, że rzeźbiarz musi lecieć do Poznania, bo wymyśla na zamówienie miasta pomnik, który nie obrazi uczuć religijnych. 

 

Pomnik golema w Poznaniu stanął w 2010 roku na najbardziej reprezentacyjnej promenadzie miasta – Alejach Marcinkowskiego, pomiędzy budynkiem poczty a Uniwersytetem Artystycznym, tuż obok Muzeum Narodowego i Biblioteki Raczyńskich. David Černý z pasków blachy nierdzewnej stworzył ażurową postać, która sprawia wrażenie, że jest w nieustannym ruchu ‒ golem wydaje się więc cały czas kroczyć przez Poznań. Rzeźba wyraźnie nawiązuje do prac włoskich futurystów z początków XX wieku, ale doskonale wpisuje się też w poznańską przestrzeń miejską, paskami metalu korespondując chociażby z poziomymi podziałami elewacji nowej części budynku poczty.

Artefakt poznańskiego rabina Maharala, który wyszedł spod ręki Černego, stoi przy fontannie z delfinami ufundowanej przez innego poznańskiego Żyda – Gustawa Kronthala. W osi promenady, za plecami golema, znajduje się wzniesiony przed kilkoma laty, dość konserwatywny w swej formie, pomnik Karola Marcinkowskiego, natomiast wzrok olbrzyma skierowany jest ku przeciwnemu skrajowi promenady, gdzie na wysokości Muzeum Narodowego zainstalowana została w 2006 roku stela Heinza Macka. Okolica ta jest więc pod względem estetycznym mocno zróżnicowana. Pojawiały się też rozmaite interpretacje, widzące w golemie przede wszystkim symbol tradycji polsko-żydowskiej, a w rzeźbie czeskiego artysty upatrujące ważne ogniwo tej swoistej alei sztuki. Poznański golem nie poddaje się jednak jednoznacznemu odczytaniu i na zawsze pozostanie dziełem nie do końca odgadnionym, które z czasem nabierało będzie kolejnych znaczeń, o czym pisał Marcin Czaja:

 

[…] pomnik Golema w Poznaniu nie powinien być odczytywany jako alegoria trwałego i intymnego związku autora z dziełem, lub miasta z jego żydowską tradycją. Przedstawia raczej mariaż dokonany zaocznie przez późniejszą tradycję, bez pytania o zgodę żadnej ze stron. Z pewnością Maharalowi nie przysługuje wyłączne prawo do Golema, tak jak żadnemu poszczególnemu miastu nie przysługuje wyłączne prawo do Maharala i golema. Takie odczytanie dzieła Ćernego zachowuje dystans wobec łatwych uproszczeń w jego interpretacji.

 

Odsłonięcie rzeźby, która kosztowała 300 tys. zł, było wspólnym przedsięwzięciem Wielkopolskiej Zachęty Sztuk Pięknych oraz Galerii Miejskiej Arsenał. Twórca pomnika chciał, by jego dzieło stanęło na środku Alej Marcinkowskiego, ale też, by okresowo przenoszone było w różne rejony miasta. Propozycja ta nie uzyskała aprobaty władz miejskich, golem czekał więc na decyzję urzędników ukryty wśród krzewów, na poboczu Alej, aż 17 września 2010 roku przeniesiono go i ustawiono w obecnym miejscu.

 

Paweł Cieliczko

Bibliografia:

  1. Marcin Błaszkowski, Historia Golema Ludwiga Kalischa, „Miasteczko Poznań” 2011, 2 (9), s. 10-11.
  2. Paweł Cieliczko, Mariusz Szczygieł – Pomnik Golema, [w:] Poznański przewodnik literacki, Poznań 2013, s. 342-343.
  3. Marcin Czaja, Praski Golem z Poznania, „Miasteczko Poznań” 2012, 1 (12), s. 61-73.
  4. Marcin Czaja, Praski pomnik poznańskiego Maharala, „Miasteczko Poznań” 2012, 2 (13), s. 37-45.
  5. Alojzy Jirasek, Z żydowskiego miasta, [w:] Stare podania czeskie, przeł. Maria Erhardtowa, Katowice 1989, s. 168-172.
  6. Gustaw Meyrink, Golem, przeł. A. Lange, Zielona Góra 2004.
  7. Radosław Nawrot, Nigdy nie mów Abrakadabra, „Gazeta Wyborcza Poznań”, 24-25.04.2010.
  8. Mikołaj Ossoliński, Rzeźba po czesku, „Aurora – pismo kulturalne studentów UAM” 2010, nr 4, s. 9.
  9. Zbigniew Pakuła, Dlaczego Golem?, „Miasteczko Poznań” 2016, 2 (25), s. 83-93.
  10. Lech Raczak, Lepienie Golema, „Miasteczko Poznań” 2009, 1 (6), s. 138-140.
  11. Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj, Wołowiec 2010.
  12. Iwona Torbicka, Golem wpuszczony w maliny, „Gazeta Wyborcza Poznań” 07.05.2010.
  13. Rafał Witkowski, Maharal z Pragi i jego legenda o Golemie, „Kronika Miasta Poznania” 2006, nr 3, s. 38-43.

Netografia:

  1. http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/golem-czyli-magia-po-poznansku,2919534,art,t,id,tm.html

Zdjęcia:

  1. Tomasz Koryl

 

 

Komentarze