Poznańskie literatki: Julia Woykowska

Poznańskie literatki: Julia Woykowska

Opublikowany w Herstoria warta Poznania, Poznańskie literatki Tagi ,,

JULIA WOYKOWSKA — pisarka, publicystka, redaktorka, dyplomatka: 

Szarlatany, szarlatany! Duch kłamstwa wieje po waszych zakładach; formy przyzwoitości, bojaźń opinii – oto cała zasada ich moralności… Panny mają się rumienić, mają w oczy mężczyznom nie patrzeć idąc przez ulicę, nie oglądać się, a w kościele patrzeć w książkę do nabożeństwa, dygać zręcznie i miłostek wystrzegać się… Jeżeli piętnuje się publicznie rajfurki nierządu, czemuż takich pań trzymających pensje nie stawiają pod pręgierz?

List do „Tygodnika Literackiego”

Napisała wiele tekstów interwencyjnych, lecz zacytowany ma szczególny kontekst, bowiem autorka sama starała się prowadzić nowoczesną szkołę dla dziewcząt. Jej nowoczesny program nauczania (literatura, historia oraz nauki przyrodnicze) – wzbudził jednak oburzenie poznańskich mieszczan i wielkopolskich ziemian, których córki zamierzała kształcić i kształtować. Apolonia Motty, prowadząca jedną z typowych pensji dla panien, pisała – „Nic tu dobrego nie słychać tylko jedna rzecz, którą się teraz cała prowincja zajmuje, a tą jest wielka pensja panny Molińskiej – ciekawam co dalej będzie, bo kto tę osobę miał honor widzieć, to może śmiało powiedzieć, iż ona z tych dziewcząt porobi wariatki”. Bojkot środowiskowy, brak uczennic oraz protesty spowodowały, że nowoczesna szkoła dla dziewcząt została zamknięta przez władze pruskie po kilku miesiącach funkcjonowania.

Bezkompromisowa Julia Molińska urodziła się w Bninie koło Kórnika w rodzinie urzędniczej. Gimnazjum ukończyła w Lesznie, studiowała we Wrocławiu, a potem była guwernantka na wielkopolskich dworach. Namiętnie czytała powieści George Sand, chłonąc ich ideały, które „uformowały młodą dziewczynę rewolucyjnie”. Gdy na świat spojrzała oczami francuskiej pisarki, ujrzała jak bardzo promowani są mężczyźni i jak poślednie role pozostawiono kobietom. Wbrew dominującemu poglądowi, uważała, że ich powinności życiowe nie ograniczają się do bycia żonami i matkami, a mogą one być światłymi obywatelkami oraz ofiarnymi społeczniczkami, w konsekwencji stać się musiał feministką oraz antyklerykałką i zostać „jedną z pierwszych polskich emancypantek” – jak o niej pisała Narcyza Żmichowska.

Z jednym z artykułów traktujących o równouprawnieniu, które wtedy postrzegane było jako skrajny feminizm, pojawiła się Julia Molińska w redakcji „Tygodnika Literackiego”, gdzie pracował Antoni Woykowski. Tak zawiązała się jedna z najbarwniejszych par XIX-wiecznego Poznania – „rewolucjonistów romantycznych” – jak pisał o nich Stanisław Wasilewski. Pobrali się we Wrocławiu, nie zawierając ślubu kościelnego, co było wbrew poczytywane jako działanie i grzeszne i nieobyczajne. W Poznaniu ten milowy krok rewolucji obyczajowej, wywołał „huczek nie lada” – „Na placu Wolności, zwanym wówczas Wilhelmplatz, zahuczało. W powietrzu krążyły trzaski łamanych świec i słychać było słowa szeptanej przez pobożne usta klątwy, która czekała parę odstępców: Przeklęci będą w domu i na dworze, przeklęci stojąc, siedząc i pijąc… Praktyczni, przewidujący Poznańczycy zadawali sobie już teraz pytanie, w takim razie gdzie spocznie po śmierci romantyczna para wiarusów czyli bezbożników na wiarę żyjących? Chyba za murem cmentarza, a nie na poświęconej ziemi?”.

Uwrażliwienie społeczne Juli i jej męża przejawiało się nie tylko w walce o prawa kobiet, ale także w działaniach zmierzających do poprawienia losu chłopów. Drogę do tego widzieli w podniesieniu poziomu tych ludzi, co czynić chcieli poprzez wydawane przez nich „Pismo dla Ludu Polskiego”, oraz „Pismo dla Nauczycieli Ludu”, a także elementarze, katechizmy, czytanki umoralniające i popularne opowiadania z dziejów Polski.

Antoni Woykowski zmarł nagle w Poznaniu, 20 kwietnia 1850 r., po ataku paraliżu. Julia po jego śmierci przeżyła załamanie psychiczne, sprzedała drukarnie by spłacić długi i zamieszkała z rodzicami, a po ich śmierci, u brata.

Zmarła we Wrocławiu, 9 sierpnia 1851, rok po mężu przeżywszy podobnie jak on zaledwie 35 lat – „tragiczna prekursorka czasów, które przyjść miały…” – napisze Wasylewski.

Źródło: Paweł Cieliczko, Joanna Roszak, Poznański Przewodnik Literacki

Portret: Agnieszka Zaprzalska

Komentarze