Huśtawka Krystyny Feldman

Huśtawka Krystyny Feldman

Huśtawka Krystyny Feldman

Krystyna Feldman przybyła do Poznania w wieku, w którym inne kobiety przechodziły na emeryturę. Gdy w 1976 roku otrzymała angaż w Teatrze Polskim, miała dokładnie 60 lat, zaś siedem lat później przeniosła się do Teatru Nowego, na którego deskach występowała niemal przez ćwierćwiecze.

Urodziła się we Lwowie jako córka wybitnego aktora oraz śpiewaczki operowej. W swojej karierze grała na wielu scenach, m.in. rodzinnego Lwowa, Warszawy, Nowej Huty, Legnicy, Jeleniej Góry, Szczecina, ale zapewne nawet nie przypuszczała, że to właśnie Poznań stanie się „jej” miastem. Poznaniacy pokochali panią Krystynę od pierwszego wejrzenia i uczucie to ani na moment nie stopniało. Gdy aktorka zmarła, na ratajskim bloku, w którym mieszkała natychmiast pojawiła się upamiętniająca ją tablica. Kolejna tabliczka zawisła w… autobusie, obok miejsca, które zwykle zajmowała, wracając z teatru do domu. Wreszcie krótką uliczkę wiodącą do Trzeciej Sceny Teatru Nowego nazwano zaułkiem Krystyny Feldman. Myślano także o pomniku, jednak żaden artysta nie chciał podjąć się zadania „zmarmurzenia” Krystyny Feldman. Pomysł, by stanęła na cokole czy chociaż przycupnęła na ławeczce wydawał się niemal profanacją jej niezwykłej, energicznej i skromnej zarazem osoby. Rzeźbiarz Norbert Sarnecki zaprojektował więc Krzesło Krystyny Feldman, które stanąć miało na chodniku przy zaułku noszącym jej imię, ona zaś miała jedynie „przystanąć” przy nim. Nawet tak kompromisowego pomysłu nie udało się zrealizować – aktorka w żaden sposób nie dawała się spetryfikować… Wpadliśmy jednak na pomysł, jak zatrzymać aktorkę, co zrobić, by na chwilę stanęła, a nawet przysiadła i uśmiechnęła się do fotografii! Wiedzieliśmy, że nie skusi jej żaden cokół, kolumna, krzesło czy ławeczka, ale byliśmy przekonani, że Krystyna Feldman chętnie…. pohuśtałaby się na huśtawce.

Instalację rzeźbiarską Huśtawka Krystyny Feldman chcielibyśmy powiesić przy wejściu na Trzecią Scenę Teatru Nowego – tam, gdzie znajduje się palarnia. Wychodzący na dymka palacze na pewno nie przeszkadzaliby pani Krystynie, która sama chętnie sięgała po papierosy. Postać huśtającej się Krystyny Feldman nawiązywałaby przy okazji do jednej z jej ról teatralnych – w przedstawieniu Czerwone nosy licząca ponad 70 lat aktorka przelatywała nad sceną na linie niczym na huśtawce. Pragniemy, żeby huśtawka była prezentem dla Krystyny Feldman z okazji jej, przypadających w tym roku, setnych urodzin od wszystkich poznaniaków, dlatego zgłosiliśmy ten projekt do Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego na 2017 rok.

Jesteśmy przekonani, że Huśtawka Krystyny Feldman w ciągu kilku lat stanie się tym dla Jeżyc, czym dla Centrum jest rzeźba uliczna Starego Marycha – koniecznym i oczywistym elementem przestrzeni miejskiej. Huśtawka w symboliczny sposób pokazywałaby świeżą, nowoczesną, radosną twarz Poznania, który pamięta o swoich bohaterkach, a pamięć tę kultywuje w sposób niekoturnowy i po prostu… sympatyczny. Poznańskie place i ulice pełne są mężczyzn wykutych w marmurze czy odlanych w spiżu – najwyższy czas wprowadzić chociaż odrobinę parytetów na cokoły, a wybitna i niesztampowa aktorka zasługuje na upamiętnienie wyjątkowym „pomnikiem”, który będzie budził wyłącznie pozytywne emocje. Ta inicjatywa ma również pokazać, że budowanie pomnika w Poznaniu nie musi tworzyć konfliktów ani dzielić mieszkańców, lecz może dawać nam wszystkim prawdziwą satysfakcję, a przy tym sporą frajdę.

Nie ma chyba na świecie pomnika-huśtawki. Krystyna Feldman, która w swej pierwszej roli teatralnej wcieliła się w chłopca, której najwybitniejszą rolą był Nikifor, która pośmiertnie okazała się pisarką, przełamie kolejną konwencję i zasiądzie w najbardziej niezwykłej rzeźbie kinetycznej. Mamy przeczucie, że bynajmniej nie będzie to ostatnia niespodzianka, jaką sprawi nam pani Krystyna.