Skwer Gaduł Łazarskich

Skwer Gaduł Łazarskich

Skwer Gaduł Łazarskich

Łazarz jest tą spośród poznańskich dzielnic, która w ostatnich latach stara się opowiedzieć o sobie na nowo, chcąc odświeżyć czy może nawet zmienić swój stereotypowy już wizerunek. Jednym ze sposobów, by to osiągnąć jest akcja „Łazarz – Otwarta Strefa Kultury”, która w tym roku organizowana była pod hasłem: „Włącz Łazarz – Nowi Bohaterowie”. Przy tej okazji warto przypomnieć o „starych” bohaterach pochodzących z tej dzielnicy, bowiem czasem to właśnie w przeszłości można odnaleźć postaci, których postawy powinny być szczególnie inspirujące dla współczesnych łazarzan.

Niekwestionowanym bohaterem Łazarza został w tym roku (2016) Janusz Kulas, którego ustanowiono patronem fragmentu dotychczasowej ul. Kościuszki, łączącego się z ul. Stanisława Hejmowskiego. Sąsiedztwo to jest nieprzypadkowe, bo Kulas był jednym z najodważniejszych demonstrantów wydarzeń 28 czerwca 1956 roku, a mecenas Hejmowski był niewątpliwie najdzielniejszym adwokatem broniącym poznańskich robotników. Janusz Kulas pochodził z Łazarza, był przywódcą „eki z Małeka” – jednej z młodzieżowych grup, której członkowie gromadzili się w bramach przy narożnikach (z niem. die Ecke) kamienic m.in. przy ul. Małeckiego i ul. Granicznej. Mieszkańcy Łazarza także pamiętali o swoim bohaterze i latem tego roku bezimienny placyk między tymi ulicami nazwali właśnie skwerem im. Janusza Kulasa. Jednak jako patron poznańskiej ulicy, Kulas nie może być na stale upamiętniony w tym miejscu, warto więc znaleźć kogoś, kto mógłby go zastąpić i pozostać już na zawsze „opiekunem” tej bezimiennej przestrzeni.

Trudno było znaleźć jednego patrona odpowiedniego dla tego miejsca, toteż proponujemy… trzech. Ten najbardziej łazarski z łazarskich placów ochrzcić pragniemy mianem Skweru Gaduł Łazarskich. Chcemy w ten sposób upamiętnić trzech poznaniaków – rzecz jasna wywodzących się z Łazarza – którzy dla wielu pokoleń byli nauczycielami przede wszystkim poznańskiej gwary, ale także poznańskiego sposobu myślenia i postrzegania świata. Pragnęlibyśmy, aby na trzech ławkach zasiedli trzej panowie: Czesław Kędzierski (Dziadek Czesio), Stanisław Strugarek (Wuja Czechu) oraz Marian Pogasz (Stary Marych).

Dziadek Czesio przysiadłby na stylizowanej, secesyjnej ławeczce, ubrany w swój nienaganny, przedwojenny, trzyczęściowy garnitur, z którego kieszonki wystawał będzie łańcuszek od zegarka z dewizką. Czesław Kędzierski redagował „Kuriera Poznańskiego”, pisał artykuły, baśnie, legendy, a dzieci słuchające jego audycji w poznańskim radiu nazywały go Dziadkiem Czesiem. Dziś napisane przez niego legendy wydają się nam odwieczne, niemniej ich autora jak dotąd w żaden sposób nie uhonorowaliśmy.

Wuja Czechu mieszkał w kamienicy przy ul. Lodowej, o czym przypomina pamiątkowa tablica umieszczona na jej fasadzie. Stanisław Strugarek nawiązywał do postaci poprzednika i swoje radiowe felietony wygłaszane w poznańskim radio w latach 60. podpisywał jako Wuja Czechu. Siedzieć mógłby na ławce z czasów gomułkowskiego PRL, a ubrany byłby w garnitur uszyty według wzorów lansowanych w ówczesnym handlu uspołecznionym.

Stary Marych byłby trzecim łazarskim gadułą, uhonorowanym na tym skwerze. Z dużym zaangażowaniem kontynuował on tradycję radiowych felietonów wygłaszanych gwarą. Postać Mariana Pogasza jest doskonale znana poznaniakom, bo już od kilkunastu lat prowadzi przez ul. Półwiejską swój lekko zdezelowany rower. Na łazarskim fyrtlu mógłby wreszcie nieco odpocząć, przysiąść na ławeczce, wypić chłodne piwko, a nieodłączny rower po prostu oprzeć o słupek z tabliczką z napisem „Skwer Gaduł Łazarskich”.

Nim nasi łazarscy bohaterowie zasiądą na swoich ławkach, trzeba najpierw ich tam zaprosić, a nie znajdziemy chyba lepszej formy niż nadanie temu skwerowi ich imienia: Gaduł Łazarskich.