„W pustyni i w puszczy” Kazimierza Nowaka

„W pustyni i w puszczy” Kazimierza Nowaka

Opublikowany w Kochamy Poznań

Niewielu poznaniaków pamięta, że Stary Marych prowadzący swój rower zatrzymać miał się pierwotnie na Łazarzu, gdzie mieszkał, przy skwerze zwanym lejkiem łazarskim. Inicjatorzy pomnika poznańskiej gwary pragnęli jednak, by pojawił się on w bardziej reprezentacyjnym miejscu i dlatego ostatecznie stanął u wylot Półwiejskiej, tuż przy pl. Wiosny Ludów.  Przed kilkoma laty Rada Miasta Poznania jednogłośnie postanowiła, że lejek łazarski nie będzie już bezimienny i uczyniła go skwerem im. Kazimierza Nowaka.

Ten poznański podróżnik w 1931 r. z mieszkania przy pobliskiej ul. Lodowej wyruszył na swoją najsłynniejszą wyprawę, podczas której rowerem i pieszo przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem. Myślę, że nadszedł już czas, aby obok tabliczki z nazwiskiem Kazimierza Nowaka pojawiła się rzeźba upamiętniająca tę nietuzinkową postać. Jego pomnik wyobrażam sobie jako naturalnej wielkości figurę mężczyzny w kolonialnym kapeluszu i stroju, opartego o objuczony bagażami rower – takim właśnie pamiętamy go z najsłynniejszego, publikowanego setki razy zdjęcia. Rzeźba, o której myślę, byłaby trójwymiarowym zobrazowaniem tej fotografii.

Stawianie pomników nie ma większego sensu, jeśli lokalna społeczność ich nie akceptuje. Kazimierz Nowak jest jednak postacią lubianą i szanowaną przez poznaniaków, więc jego posąg z pewnością będzie cieszył mieszkańców dzielnicy, ich gości, a także turystów. Chciałbym, żeby ten pomnik wprowadził w tkankę miejską Łazarza nie tylko wartości estetyczne, ale by miał również zalety praktyczne. Stanowiłby pretekst do przeprojektowania zieleni w lejku łazarskim tak, by stała się odpowiednim tłem dla poznańskiego podróżnika, symbolem Afryki, którą przez pięć lat przemierzał na dwóch kołach. Kazimierza Nowaka pchającego swój nieśmiertelny rower umieściłbym na głazie, za którym znajdowałaby się bujna roślinność nawiązująca do afrykańskiej puszczy. Przed postacią podróżnika chciałbym natomiast umieścić ogromną, piaszczystą łachę, taką mikro-pustynię. Ta symboliczna Sahara przeznaczona by była dla łazarskich kejtrów, które wreszcie miałyby ustronne miejsce i nie musiałyby już narażać przechodniów na chodnikowe nieprzyjemności. Pomnik Kazimierza Nowaka miałby więc nie tylko spory potencjał estetyczny, ale budziłby ciekawość także jako projekt pozytywnie wpływający na otoczenie i współgrający z potrzebami dzielnicy. Planowana w najbliższych latach i szacowana na miliony złotych przebudowa Rynku Łazarskiego jest doskonałą okolicznością do tego, żeby uhonorować Kazimierza Nowaka, a przy okazji stworzyć przestrzeń przyjazną łazarskim psom i ich właścicielom, a w gruncie rzeczy wszystkim mieszkańcom Łazarza. Kazimierz Nowak był człowiekiem bardzo skromnym, byłby pewnie zaskoczony wieścią, że w Poznaniu ma powstać jego pomnik. Człowieka tak wrażliwego i otwartego na innych ucieszyłoby na pewno, że nie będzie to zimny monument, ale rzeźba symbolizująca przestrzeń przyjazną czworonożnym mieszkańcom dzielnicy. Jesteśmy to winni Kazimierzowi Nowakowi – jego relacje z podróży dostarczyły nam przecież tylu lekturowych wzruszeń, a nie potrafiliśmy nawet zadbać o zachowanie jego grobu na cmentarzu górczyńskim…

Paweł Cieliczko

(Tekst pierwotnie opublikowany został w Magazynie „Puls Poznania” w grudniu 2016 r.)

Grafika: Anna Pilch-Mikoda

 

Komentarze