Andromeda

Kobiety na cokołach: Andromeda

Kobiety na cokołach: Andromeda

Tagi ,,

Poznańskie rzeźby pomnikowe honorujące mężczyzn, były formą publicznego docenienia ich jako potężnych władców, odważnych bohaterów czy świętych mężów. Zupełnie inaczej było z kobietami. Panie na cokołach stawiano bardzo rzadko, a jeśli już to następowało, pojawiały się na nich jako symbol miłości mężczyzny (Prozerpina i Amfitryna), wyraz szacunku mężczyzny (Higea) czy… reklama biznesu prowadzonego przez mężczyznę (Bamberka). Szerzej pisałem o tym w poprzednich wpisach poświęconym tym rzeźbom.

Znamienne jest, że wszystkie dotąd opisywane „kobiety na cokołach” nie pojawiały się w przestrzeni w formie samodzielnych pomników, ale jako piękne zwieńczenia miejskich studzienek oraz fontann. Nie inaczej będzie i w tym przypadku. Z kolejną kobietą związane są bowiem okoliczności powstania fontanny Perseusza i Andromedy. Tym razem nie była to jednak pracownica restauracji, kochanka czy narzeczona artysty, a nawet hrabina, ale sama… cesarzowa niemiecka.

Wiktoria Augusta nie zasłużyła sobie na wdzięczną pamięć poznaniaków swoimi sukcesami militarnymi, politycznymi, artystycznymi czy szczególną świętobliwością. Sławę zyskała dzięki empatii jaką okazała mieszkańcom spustoszonego przez żywioł Poznania. Na wieść o strasznej powodzi jaka dotknęła nasze miasto, monarchini pozostawiła bowiem w Berlinie ciężko chorego małżonka Fryderyka III (który zresztą wkrótce umarł) i przybyła, żeby naocznie przekonać się o skali zniszczeń spowodowanych przez wielką powódź, która nawiedziła miasto w 1888 roku.

Poznaniacy docenili wrażliwą cesarzową, która zatroskała się ich tragedią i fragmentowi dotychczasowej ul. Młyńskiej (tzw. Górna Młyńska, stanowiąca obecne ul. Gwarną 
i ul. Mielżyńskiego) nadali jej imię. Drugim, ważniejszym sposobem jej uhonorowania miało być zbudowanie na placu Królewskim (obecnie pl. Cyryla Ratajskiego) poświęconego jej „założenia pomnikowego z fontanną”.

Cesarzowa, wzruszona miłością swoich poznańskich poddanych, podarowała miastu gipsowy odlew rzeźby przedstawiającej Perseusza uwalniającego Andromedę z niewoli potwora morskiego Ketosa, która miała stanowić centralny element planowanego założenia.Wydatki związane z odbudowywaniem miasta po powodzi okazały się tak znaczne, że nie wystarczało środków na upiększanie miasta tak kosztownymi ozdobami. Ostatecznie nie doszło więc do powstania monumentalnego kompleksu, a na placu Królewskim stanęła jedynie fontanna Perseusza (i Andromedy), którą uroczyście odsłonięto w dniu 9 kwietnia 1891 roku.

Funkcjonuje interpretacja sugerująca, że rzeźba niosła w sobie silny przekaz symboliczny. Keton, potwór morski, symbolizował nieokiełznane żywioły wodne, które zniszczyły miasto. Andromeda w tym planie symbolicznym uosabiała bezradnych, poznańskich mieszczan, którzy byli bezsilni wobec potęgi natury. Perseusz miał natomiast oznaczać cesarza niemieckiego, który chronił i ratował swoich poddanych przed nieszczęściami, takimi jak powodzie i wylewy Warty. Do kogo lub czego odsyłała odcięta głowa Meduzy, tego nie wyjaśniano.

Znamienne jest, że interpretatorzy tej mitologicznej opowieści przypisali w niej kobietom bierność – Andromeda bezradnie czekała na ratunek, Meduza była zaś przydatna, tylko po dekapitacji. A przecież to właśnie kobiety grały w niej pierwszoplanowe. To przecież matka Andromedy Kasjopeja chełpiła się urodą córki, twierdząc że jest piękniejsza niż Nereidy, co sprawiło że zazdrosne nimfy przekonały Posejdona by na jej kraj nasłał potwora morskiego, który miał odejść gdy wydana mu zostanie Andromeda.

O faktycznym znaczeniu poszczególnych postaci najlepiej świadczy fakt, że miłośnicy astronomii doskonale kojarzą gwiazdozbiory Kasjopei czy Andromedy, natomiast znacznie mniej znane są gwiazdozbiory Celfeusza (ojca Andromedy) czy Perseusza (jej męża), co wskazuje która z postaci dla starożytnych Greków miała większe znaczenie. 
Może warto by było docenić bohaterkę także w Poznaniu i przestać nazywać fontannę imieniem Perseusza, ale Persusza i Andromedy.

Tekst: Paweł Cieliczko
Zdjęcie: Tomasz Koryl Kaźmierska Grupa Fotograficzna