ulica Jana Henryka Dąbrowskiego (Jeżyce, Ogrody, Wola, Krzyżowniki-Smochowice)

ulica Jana Henryka Dąbrowskiego (Jeżyce, Ogrody, Wola, Krzyżowniki-Smochowice)

Opublikowany w Ulicznik poznański Tagi ,,

Dąbrowskich dwóch

„Jak Dąbrowski do Poznania po pruskim zaborze…” – takie słowa mogłyby znaleźć się w polskim hymnie narodowym, ale jego autor – Józef Wybicki – do Poznania posłać postanowił Stefana Czarnieckiego „po szwedzkim zaborze” i uznał pewnie, że byłoby zbyt wiele Poznania w hymnie, w którym zresztą nie pojawia się Warszawa, Kraków, Gdańsk, Lwów ani żadne inne polskie miasto. Poznań był bowiem pierwszym, do którego wkroczyły wojska napoleońskie, a na ich czele twórca polskich legionów we Włoszech – generał Jan Henryk Dąbrowski.

Powszechne było przekonanie, że generał Dąbrowski do Poznania musiał wjechać główną arterią łączącą nasze miasto z Berlinem, a była nią – zbudowana na początku XIX wieku przez państwo pruskie – Szosa Berlińska, która w 1900 roku nazwana została ulicą Wielką Berlińską. Dla upamiętnienia pierwszego wyzwolenia Poznania spod pruskiego panowania już w 1919 roku głównej arterii Jeżyc nadano imię Jana Henryka Dąbrowskiego.  

ul. Dąbrowskiego / 1900 / poznan. fotopolska.eu 

ul. Dąbrowskiego / 1935 / poznan. fotopolska.eu 

 

Po zajęciu Poznania przez wojska niemieckie w 1939 roku w nazwie ulicy uhonorowano jeden z regionów Niemiec – Kraj Saary, przemianowując ją na Saarland-Strasse. W 1943 roku nazwę tę zmieniono jednak na Karinstrasse. Po wojnie postanowiono powrócić do nazwy kierunkowej ‒ oczywiście jako punktu docelowego nie wskazano już Berlina, ale niewielkie miasteczko na Ziemi Lubuskiej, które znalazło się w granicach Polski i tak na mapach Poznania pojawiła się ul. Skwierzyńska. Nazwa ta nie przyjęła się wśród poznaniaków, którzy woleli posługiwać się przedwojenną wersją i nadal mówili o ul. Dąbrowskiego. Generał, który tworzył polskie wojsko we Włoszech, by wyzwolić polskie ziemie, a potem przegnał Rosjan aż pod Moskwę, nie był rzecz jasna dobrze widziany w czasach stalinowskich. Pragmatyczne władze miejskie nie chciały jednak powodować jeszcze większego napięcia ani bałaganu nazewniczego poprzez wprowadzenie innego, nieakceptowanego przez poznaniaków patrona. Dlatego wpadły na pomysł, by ulica oficjalnie ponownie nosiła imię generała Dąbrowskiego, tyle że nie Jana Henryka, ale… Jarosława, którego krótki biogram zamieszczony przez Zbigniewa Zakrzewskiego w Nazwach historycznych i osobowych ulic Poznania brzmi:

Jarosław Dąbrowski, ur. 13 XI 1836 w Żytomierzu, zm. 23 V 1871 w Paryżu, generał, działacz rewolucyjno-demokratyczny, przewodził lewicy „czerwonych” w Warszawie w dobie przedpowstaniowej (1862). Skazany w 1864 r. na 15 lat katorgi, zbiegł z więzienia etapowego w Moskwie. Przedostawszy się do Paryża, brał czynny udział w pracach lewicy emigracyjnej. W 1871 r. stanął na czele sił zbrojnych Komuny Paryskiej. Śmiertelnie ranny na barykadzie w pobliżu Montmartre’u, pochowany został na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu.

 

Poznaniacy przez 40 lat mówili więc o ul. Dąbrowskiego albo o ul. gen. Dąbrowskiego, pomijając raczej imię rewolucjonisty. Gdy zaś tylko pojawiła się taka możliwość – a stało się to w 1990 roku – natychmiast znieśli patronat przywódcy Komuny Paryskiej na rzecz bohatera Mazurka Dąbrowskiego, a jako że różnica sprowadzała się jedynie do zmiany imienia, nie musieli ponosić kosztów związanych z wymianą dokumentów, pieczątek itp. 

ul. Dąbrowskiego / 1968 / poznan. fotopolska.eu 

 Ulica niejedno ma imię

Ulica  Jana Henryka Dąbrowskiego nosiła w przeszłości różne nazwy: 

  • 1801-1900 – Berliner Chaussee/Post Strasse
  • 1900-1919 – Grosse Berliner Strasse
  • 1919-1939 – Jana Henryka Dąbrowskiego
  • 1939-1943 – Saarland-Strasse
  • 1943-1945 ‒ Karinstrasse
  • 1945-1950 – Skwierzyńska
  • 1950-1990 – Jarosława Dąbrowskiego
  • 1990 – Jana Henryka Dąbrowskiego

Położenie – ulica biegnąca od centrum miasta (od mostu Teatralnego) na zachód, poprzez dzielnicę Jeżyce i cztery osiedla samorządowe: Jeżyce, Ogrody, Wola i Krzyżowniki-Smochowice, a jej koniec wyznacza granica administracyjna miasta.

Fot. Iwona Paszkowska 

Uliczne dzieje

Ulica Jana Henryka Dąbrowskiego wytyczona została na początku XIX wieku, tuż po włączeniu Wielkopolski do Królestwa Prus, a jej powstania skróciło podróż dyliżansów pocztowych oraz kurierów konnych kursujących między Poznaniem a Berlinem do 26 godzin ‒ określano ją więc mianem Post Strasse. Bardziej rozpowszechniona była jednak inna nazwa ‒ Berliner Chaussee (Szosa Berlińska), która wskazywała na jej kierunek, ale także na początek, bo była ona przedłużeniem poznańskiej Berliner Strasse (obecnie ul. 27 Grudnia i ul. Fredry).

Bezpośrednia łączność komunikacyjna tej ulicy z Poznaniem została przerwana ok. 1860 roku, kiedy to miasto przekształcone zostało w Twierdzę Poznań (Festung Posen) i otoczono je pierścieniem fortyfikacji. Pomiędzy miejską ulicą Berlińską a jeżycką szosą Berlińską nie zaplanowano żadnego przejazdu ani nawet małej furtki dla przejścia. Żeby znaleźć się na Berliner Chaussee należało opuścić miasto Bramą Berlińską, która znajdowała się u wylotu obecnej ul. Św. Marcin lub Bramą Królewską zlokalizowaną u wylotu obecnej ul. Libelta, a następnie przejechać wzdłuż obwarowań miejskich.

W połowie XIX wieku wzdłuż Szosy Berlińskiej zaczęły powstawać charakterystyczne zagrody bamberskie budowane metodą szkieletową, z których do dzisiejszych czasów przetrwały zaledwie trzy, oznaczone numerami: 40, 58 oraz 137. Szczególnie godna uwagi jest ta pierwsza, znajdująca się tuż obok kina Rialto, gdzie zachował się budynek mieszkalny, zabudowania gospodarskie oraz podwórze brukowane kocimi łbami, jednak wszystko zasłonięte jest dostawionym pawilonem handlowym.

Zagroda bamberska nr 137 / Fot. Justyna Szadkowska 

 

Wzdłuż drogi wylotowej na Berlin powstawać zaczęły także zakłady przemysłowe. Pierwszym była fabryka nawozów sztucznych zbudowana na jej północnej stronie. Spowodowało to konieczność wznoszenia piętrowych obiektów mieszkalnych dla pracowników, które budowane były metodą szachulcową, posiadały płaskie dachy, a kryte były papą, jak zachowana do dziś kamienica pod numerem 26.

Kamienica nr 26 /Fot. Justyna Szadkowska

 

Pruskie przepisy wojskowe nakazywały, by na przedpolu fortecznym wznosić maksymalnie jednopiętrowe budynki, szachulcowe lub z muru pruskiego, które w przypadku wrogiego najazdu można łatwo zniszczyć, żeby nie stanowiły dogodnej pozycji do ataku na miasto. Przemyślni poznaniacy starali się jednak na różne sposoby naginać te restrykcyjne normy budowlane, czego doskonałym przykładem jest wzniesiona w 1870 roku „jednopiętrowa” kamienica przy ul. Dąbrowskiego 42. Posiada ona bowiem dwie dodatkowe kondygnacje w formie wysokiego podpiwniczenia oraz mieszkalnego poddasza.

Kamienice nr 40 i 42 / Fot. Justyna Szadkowska

 

Dzięki ograniczeniom wojskowym powstawały także piękne domy w tzw. stylu szwajcarskim, których w innych okolicznościach zapewne by nie zbudowano, przede wszystkim ze względu na ich niską opłacalność. Znakomitym przykładem takiego budynku jest siedziba dawnej Izby Rolniczej przy ul. Dąbrowskiego 17. Do dziś zachwyca jej szkieletowa konstrukcja, prostokątne okna ujęte w snycerskie obramienia, dwuspadowy dach z mocno wysuniętym okapem, profilowane zakończenia belek stropowych oraz trójkątne szczyty z dekoracyjnymi sterczynami i ozdobną snycerką.

 

Dawna Izba Rolnicza przy  ul. Dąbrowskiego 17 / Fot. Justyna Szadkowska

 

Niezwykły klimat tego budynku tworzą stare drzewa porastające południowo-zachodni narożnik działki (obok kolektury Lotto) oraz przedogródek oddzielony od ulicy metalową, kutą kratą. Zieleń ta przypomina o koncepcji zagospodarowania ul. Dąbrowskiego, jaka pojawiła się pod koniec XIX wieku, gdy po południowej stronie wytyczono prostopadłe do niej ulice (Mickiewicza, Kochanowskiego, Prusa i Kraszewskiego), natomiast po północnej wyznaczono duże, prostokątne parcele przeznaczone do podziału na mniejsze działki kamieniczne. Planowano wówczas, że przed wszystkimi kamienicami tej, mającej 26 metrów szerokości, ulicy powstaną przedogródki oraz dwa szpalery ozdobnych drzew. Przygotowywane w ostatnich latach projekty uspokojenia ruchu i przekształcenia ul. Dąbrowskiego, na odcinku od ul. Roosevelta do Rynku Jeżyckiego, w deptak wyraźnie nawiązują do tej koncepcji sprzed ponad stulecia.

Pod koniec XIX wieku wytyczony został także Market Platz, czyli obecny Rynek Jeżycki. Przy okazji wspomnieć warto, że nigdy nie doszło do powstania drugiego dużego placu w obrębie Jeżyc, planowanego trochę później, bo tuż przed I wojną światową ‒ mianowicie placu Hohenstaufów, który miał być zlokalizowany u zbiegu z obecną ul. Krasińskiego. W ostatniej dekadzie XIX wieku ograniczenia wojskowe nieco zelżały i wzdłuż ulicy powstawać zaczęły kamienice czynszowe o eleganckich fasadach z bogatą sztukaterią, pod którymi wciąż kryły się jednak szachulcowe konstrukcje. Przykłady takich budynków do dziś oglądać możemy przy ul. Dąbrowskiego pod numerami: 7, 9/11, 50 czy 54.

Kamienice nr 9/11 i 50 / Fot. Justyna Szadkowska

 

Prawdziwym impulsem do rozwoju ulicy i nadania jej wielkomiejskiego charakteru był dopiero 1900 rok, kiedy zapadła decyzja o zniesieniu wewnętrznego pierścienia fortyfikacji i przyłączeniu Wildy, Łazarza oraz Jeżyc do Poznania. Dotychczasowa Berliner Chaussee zyskała nową, „miejską” nazwę Grosse Berliner Strasse, ale na połączenie z poznańską Berliner Strasse musiała poczekać aż do 1910 roku, kiedy to nad schowaną w głębokim wąwozie linią kolejową, przerzucony został wiadukt, nazwany mostem Teatralnym.

Od początku XX wieku przy głównej jeżyckiej ulicy powstawać zaczęły reprezentacyjne, murowane kamienice czynszowe. Na ich parterach znajdowały się restauracje, kawiarnie, sklepy i lokale usługowe, w podwórzach ‒ warsztaty, magazyny, składy czy niewielkie fabryczki, natomiast kolejne kondygnacje zamieszkiwane były przez lokatorów. Budynki wznoszone przy ówczesnej Wielkiej Berlińskiej projektowane były w stylu późnej secesji zwanej Quadrat Stil, w której dekoracje elewacji ograniczone są do motywów geometrycznych. Doskonałą realizacją tego stylu jest wzniesiona w 1906 roku kamienica Leitgeberów (numer 35/37), charakteryzująca się całkowitym brakiem sztukaterii i zdobień, której głównym materiałem dekoracyjnym jest klinkierowa cegła układana w ażurowe wstęgi oddzielane płycinami jasnego tynku, a jedynym elementem sztukatorskim jest gipsowa głowa kobiety.

 

Kamienica Leitgeberów / Fot. Justyna Szadkowska

 

Przykładem prostolinijno-geometrycznej odmiany secesji jest z kolei budynek Teatru Nowego przy ul. Dąbrowskiego 7 wzniesiony w 1906 roku, którego projektantami i właścicielami byli architekci Herman Bohmer i Paul Preul. Jego fasadę pokrywają wymodelowane w tynku płyciny o geometrycznych kształtach, mansardowy dach rozbity został dwiema szachulcowymi wieżyczkami, przypominającymi naczółki fachwerkowych domów z XIX wieku, zaś jego zwieńczeniem jest ażurowa, drewniana latarnia. 

Teatr Nowy / Fot. Justyna Szadkowska

 

W okresie międzywojennym zabudowa ul. Dąbrowskiego kamienicami czynszowymi była kontynuowana, lecz nie były one wznoszone już w stylu secesyjnym, a modernistycznym. Przykładem może być kamienica numer 8, zbudowana w latach 1930-1938, posiadająca charakterystyczne, półkoliste wykusze i pozbawiona jakichkolwiek zdobień na elewacji, co było znakiem rozpoznawczym nowoczesnej architektury. Budynek szczęśliwie zachował się do czasów współczesnych (kamienice należące do banku PKO oznaczone numerami: 2,4 i 6 zostały zburzone) i wciąż można zobaczyć jego symetryczny układ, płaski dach, a nawet oryginalne płytki ceramiczne w bramie przejazdowej.

Jednak w międzywojniu powstawały także budynki wymykające się dominującej stylistyce. W latach dwudziestych wzniesiono nietypowy obiekt ‒ kino Rialto, funkcjonujące zresztą w tym samym miejscu do dnia dzisiejszego. Przy chodniku parceli numer 38 znajduje się parterowy, kalenicowy budynek, w którym umieszczono kasy, natomiast w głębi podwórza zbudowano salę projekcyjną, foyer oraz zaplecze. Najbardziej awangardowym obiektem międzywojennych Jeżyc, a pewnie i całego Poznania, był jednak monumentalny gmach mieszkaniowo-biurowy Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych u zbiegu ul. Dąbrowskiego i ul. Mickiewicza z 1930 roku. Jego elewacja zaprojektowana została zgodnie z klasycznymi zasadami osiowości, część główna (biurowa) była siedmiokondygnacyjna, dwa boczne skrzydła (mieszkalne) miały zaś po pięć poziomów. Prosta elewacja podzielona była pionowymi lizenami, pomiędzy którymi wycięto prostokątne otwory okienne. Była to pierwsza konstrukcja żelbetowa w Poznaniu.  

ZUS / Fot. Justyna Szadkowska 

W czasie okupacji rozbudowywane były odleglejsze rejony arterii, a na szczególną uwagę zasługuje osiedle mieszkaniowe w rejonie ulic: Dąbrowskiego, Szamarzewskiego i Galla Anonima, które stanowiło fragment koncepcji urbanistycznej Weststadt, polegającej na stworzeniu na obszarze Jeżyc i Ogrodów wzorcowego osiedla dla 90 tysięcy Niemców sprowadzonych z Rzeszy. Projekt nawiązywał do form typowych dla architektury mieszkalnej III Rzeszy, nie był jednak monotonny dzięki zaaranżowaniu lokali handlowych w arkadowych podcieniach, cofnięciu fasad względem narożników czy ulic, a planowano także zbudowanie szachulcowych wieżyczek.

W czasie walk o Poznań w 1945 roku zniszczeniu uległa zwłaszcza południowa pierzeja ul. Dąbrowskiego. Część wolnych parceli po rozebranych budynkach została zabudowana prostymi blokami mieszkalnymi jeszcze w czasach Polski Ludowej, a także budynkami biurowymi, w tym nawet wieżowcami. Od lat dziewięćdziesiątych kolejne działki zabudowywane były plombami ‒ z różnym efektem wpisującymi się w historyczną zabudowę. Pojawiły się także kolejne biurowce – Ataner, Omega, Nobel Tower, jednak najwięcej dla jakości architektury tej ulicy czynią kolejne, udane rewitalizacje zabytkowych kamienic. 

Wspomnieć warto, że w 1987 roku ul. Dąbrowskiego ponownie została odcięta od centrum Poznania, co wiązało się z wprowadzeniem zakazu poruszania się samochodami po moście Teatralnym, którego funkcja ograniczona została do obsługi ruchu tramwajowego, rowerowego i pieszego. Być może planowana przez władze miasta rewitalizacja ulicy i przekształcenie jej w deptak sprawi, że obszar ten ożyje i znów stanie się dumą Poznaniaków. 

Paweł Cieliczko 

Bibliografia:

  1. Atlas architektury Poznania, Poznań 2008, s. 288.
  2. Józef Chojnacki, Nazwy ciągów i obiektów komunikacyjnych, [w:] Nazewnictwo geograficzne Poznania, red. Zygmunt Zagórski, Poznań 2008, s. 478.
  3. Władysław Czarnecki, Plany historyczne miasta Poznania, Poznań 1961, s. 20.
  4. Dorota Leśniewska, Ulica Jana Henryka Dąbrowskiego, „Kronika Miasta Poznania” 2000, nr 2, s. 123-145.
  5. Zofia Ostrowska-Kębłowska, Jan Skuratowicz, Architektura i budownictwo, [w:] Dzieje Poznania w latach 1793-1945, red. Jerzy Topolski i Lech Trzeciakowski, Warszawa-Poznań 1994.
  6. Poznań – przewodnik po zabytkach i historii, Poznań 2003, s. 242-243.
  7. Poznań – spis zabytków architektury, Poznań 2004, s. 84-85, 92, 216.
  8. Mirosław Zadorożnyj, Skorowidz historyczny nazw dzielnic i ulic miasta Poznania, Poznań 1983, s. 19.
  9. Zbigniew Zakrzewski, Nazwy osobowe i historyczne ulic Poznania, Poznań 1971, s. 20.
  10. Zbigniew Zakrzewski, Ulicami mojego Poznania, Poznań 1985, s. 629.
  11. Zygmunt Zaleski, Nazwy ulic w Poznaniu, Poznań 1926.

Portret:

  1. Agnieszka Zaprzalska,

Zdjęcia:

  1. Iwona Paszkowska,
  2. Justyna Szadkowska, 
  3. http://poznan.fotopolska.eu/Poznan/u87963,ul_Dabrowskiego_Henryka_gen.html?f=547568-foto, 
  4. http://poznan.fotopolska.eu/712176,foto.html?o=u87963, 
  5. http://poznan.fotopolska.eu/292900,foto.html?o=u87963, 

Komentarze