Co wiesz o Poznańskim Czerwcu ’56?

Co wiesz o Poznańskim Czerwcu ’56?

Opublikowany w Kochamy Poznań Tagi ,,

28 czerwca 2018 roku, na trasach poznańskich bimb, spotkaliście robotników z Ceglorza, pielęgniarki, ludność cywilną oraz inne charakterystyczne sylwetki z 1956 roku. Jednym z ich zadań było dostarczenie Wam bardzo ważnego adresu… adresu tej strony. 

Razem z Semper Fidelis Grupa Rekonstrukcji Cywilno Militarnej zapraszamy do wycieczki w przeszłość. Cofnijmy się o 62 lata…     

Dlaczego poznaniacy wyszli na ulicę?

Czarny Czwartek 28 czerwca 1956 roku to przełomowa data w historii Polski Ludowej. Tego dnia poznaniacy uznali, że mają już dość biedy, kłamstw, niespełnionych obietnic i  codziennych upokorzeń. Nie chcieli dłużej posłusznie klaskać na masówkach, a tylko szeptem krytykować towarzyszy. Przełamali swój strach, porzucili stanowiska pracy i wyszli na ulice miasta.

Szary tłum zmęczonych ludzi rozlał się po Poznaniu. Dopiero wtedy zobaczyli, jak wielu ich jest, zrozumieli, że nie są pojedynczymi, samotnymi pionkami i poczuli, że racja jest po ich stronie. Decydenci dostrzegli coś więcej – potężną siłę robotniczego buntu, w obliczu której sekretarze i dyrektorzy pospiesznie opuścili miasto. Od tego dnia nic w Polsce nie było takie samo, już nigdy ludzie nie byli tak upodlani, a władza już nigdy nie czuła się tak bezkarnie.  

Bunt dotychczasowych „niewolników” zszokował władców PRL. Demonstranci pojawili się znikąd. Nie działali przecież w żadnej opozycji, nie czytali książek z drugiego obiegu, nie mieli przywódców ani do radców. Ich siłą była solidarność. Młodzi robotnicy dali sobie słowo, że gdy pierwszy zakład ruszy, pozostałe pójdą za nim. Tego dnia obywatele odzyskali podmiotowość i rozpoczęli proces demontażu dyktatury proletariatu. Nawet czołgi nie mogły tego powstrzymać.

Poznański Czerwiec był iskrą rozpoczynającą przesilenie polityczne, które w  Październiku zmiotło stalinistów i wyniosło na szczyt Władysława Gomułkę. Nowy przywódca partii i państwa nie podziękował poznaniakom. Nie chciał, by robotnicy poczuli się klasą faktycznie rządzącą. Nakazał na „wydarzenia poznańskie” spuścić zasłonę milczenia i traktować ją jak tragedię w rodzinie, o której się nie mówi, by nie rozdrapywać bolesnych ran. Powstanie Poznańskie w efekcie stało się ofiarą własnego sukcesu – zakazano kultywowania pamięci o nim, pogrzebano historie jego bohaterów, a żałobny kir niepamięci miał pokryć je na zawsze.

Szansa przypomnienia o Poznańskim Czerwcu pojawiła się dopiero po ćwierćwieczu, podczas krótkiego karnawału Solidarności. W  1981 roku przypadała 25. rocznica robotniczego zrywu. Powstały wówczas pierwsze publikacje poświęcone Czerwcowi ‘56, w miejscach związanych z wydarzeniami tamtych dni zawieszono pamiątkowe tablice, a na pl. Mickiewicza wzniesiono monumentalne Poznańskie Krzyże.

Poznański Czerwiec to jednak nie tylko ludzie, którzy w Czarny Czwartek wyszli na ulice miasta. To także ci, którzy przez lata walczyli o pamięć i prawdę o tym dniu. Podobnie widzieli to autorzy książki o pomniku Poznańskiego Czerwca 1956 – Eugenia R. Dabertowa  i  Marek Lenartowski – którzy nazwali go symbolem „pamięci i sprzeciwu”, a jako motto umieścili słowa: „Nie tylko ci, którzy oddają życie, ale także ci, którzy ocalają pamięć o nich, wpisują się w historię”.

Wśród protestujących ważną rolę odegrały trzy tramwajarki… Znasz te kobiety?

Najbardziej chyba znana fotografia z 28 czerwca 1956 roku przedstawia trzy tramwajarki (Helenę Przybyłek, Stanisławę Sobańską, Marię Kapturską) idące ulicą Dąbrowskiego, obok budynku ubezpieczalni społecznej – są młode, silne, uśmiechnięte. Doprowadziły demonstrantów pod budynek UB przy ul. Kochanowskiego, kilkakrotnie przedefilowały przed nim, wreszcie zatrzymały pochód przed jego frontem. Manifestowały, wierząc, że nikt nie odważy się strzelać do kobiet stojących pod flagą w narodowych barwach. Aleksander Ziemkowski pisał:

Na dole pierwsza 500-osobowa grupa ludzi skręciła z ul. Dąbrowskiego w ul. Kochanowskiego i doszła o 10.15 przed gmach WUBP. W tym samym czasie, może nieco wcześniej, ppłk. Feliks Dwojak, szef WUBP, wydał rozkaz zabarykadowania głównego wejścia do gmachu. Na przodzie grupy szły tramwajarki ze sztandarami, przed nimi gromadka dzieci. W grupie przeważali tramwajarze i młodzież. Szli ku ul. Poznańskiej i zawrócił.

Poznańscy robotnicy weszli już wówczas do wszystkich ważnych obiektów w mieście. Nikt nie stawiał oporu, gdy wkraczali do siedziby Miejskiej Rady Narodowej, Komitetu Wojewódzkiego i Miejskiego Partii, Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej,  sądu, prokuratury, a nawet gdy rozbijali więzienie. Jedynym obiektem, do jakiego ich nie wpuszczono był budynek znienawidzonego Urzędu Bezpieczeństwa. Liczący kilka tysięcy osób tłum zgromadzony przed WUBP domagał się otwarcia jego bram, by sprawdzić, czy nie są w nim przytrzymywani przedstawiciele robotników:

Z tłumu wyłoniła się delegacja i poszła do drzwi gmachu UB. Nikt nie otworzył […] Tłum rósł. Padały okrzyki – już tylko polityczne: „Precz z pachołkami bolszewizmu!”, „Wypuśćcie naszych delegatów!”. W kilku oknach na parterze wysunięto przeciwpożarowe prądownice i strumienie wody skierowano na pobliski tłum. Tłum zafalował i sięgnął po kamienie. Kamieni wszędzie pełno, boki chodników brukowane są małą kostką bazaltową. Wartownik w oknie przy głównym wejściu został kamieniem ugodzony w oko. Prądownice przeniesiono na wyższe piętra, ciśnienie wody spadło i jej strumienie nie były już tak rażące. Tłum rzucał kamieniami.

Pierwszym człowiekiem, który dostrzegł śmiertelne niebezpieczeństwo grożące tramwajarkom był chyba Stanisław Zuber, który wspominał:

[…] w pewnym momencie zauważyłem, że z okna na I piętrze funkcjonariuszka UB (miała rude włosy) celuje z pistoletu wprost w „moje” trzy tramwajarki. Zacząłem krzyczeć: Hela uważaj, bo celuje do ciebie funkcjonariuszka UB z pistoletu! Zaczęła uciekać p. Maria, a p. Hela i p. Stasia stały nieruchomo. Niestety, stało się coś potwornego, zbrodniarka z UB (dotychczas nieukarana) zaczęła strzelać do bezbronnych tramwajarek. Najpierw strzeliła – w nogi – do p. Heleny, która padła na trzymany sztandar. Po niej została postrzelona p. Stasia.

Egon Naganowski, obserwujący dramatyczne zdarzenia z balkonu nieodległej kamienicy, strzały do tramwajarek określił jako przejście do drugiego etapu zdarzeń pod budynkiem UB – zakończenie pokojowej demonstracji i rozpoczęcie walk ulicznych:

Faza druga, dramatyczna, zaczęła się z chwilą, gdy jedna z tramwajarek widocznie została trafiona i skuliła się, a druga, przytrzymująca ją przy płocie, zaraz też lekko obwisła na tamtą, trzecia zaś uskoczyła. Niestety, nie zauważyłem, w jaki sposób ranne dziewczyny zdołały się wycofać z niebezpiecznej strefy.

A kto ratował rannych z ul. Kochanowskiego? Kojarzysz doktora Józefa Granatwoicza?

➡ Podziel się historią wielkiego bohatera Poznańskiego Czerwca '56 — Udostępnij❗

Opublikowany przez Skwer Józefa Granatowicza Środa, 24 stycznia 2018

 

Patroni Czerwca ’56 – kto patronuje poznańskim skwerom i ulicom?

Mamy już 11 ulic, które związane są z Poznańskim Czerwcem ’56 – ulica 28 czerwca 1956 r., ulica Romka Strzałkowskiego, ulica Petera Mansfelda, ulica Kazimiery Iłłakowiczówny, ulica Jarosława Maciejewskiego, ulica Stanisława Hejmowskiego, ulica Stanisława Matyi, ulica Janusza Kulasa, skwer Jana Suwarta, skwer Józefa Granatowicza oraz, od niedawna, Skwer Trzech Tramwajarek: Marii Kapturskiej, Heleny Przybyłek, Stanisławy Sobańskiej. Fundacja Kochania Poznania złożyła wnioski, by uhonorować skwerem lub ulicą kolejne osoby:  Konrada Doberschuetza, Zofię Trojanowiczową, Lecha Trzeciakowskiego oraz  Aleksandra Ziemkowskiego. Kim były te osoby? Przeczytaj tutaj. 

 

Kim jesteśmy?

Fundacja Kochania Poznania – zajmuje się opowiadaniem historii Poznania z perspektywy ludzi. Fundacja prowadzi blogi o Poznańskie Legendy, Pomniki Poznania, Ulicznik Poznański i inne – piszemy o Poznaniu. Dba także o to, by w przestrzeni Miasta Poznania honorować ważne dla Poznania osoby: z naszej inicjatywy powstał skwer Trzech Tramwajarek, skwer Józefa Granatowicza, skwer Ferdinanda Focha. 

Semper Fidelis – Grupa Rekonstrukcji Cywilno Militarnej to organizacja zajmująca się rekonstrukcją historyczną. W ramach swojej działalności odtwarza sylwetki wojskowe i cywilne z okresu I i II Wojny Światowej, prowadzi żywe lekcje historii w szkołach, liceach oraz innych instytucjach, a także prelekcje i wykłady dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jej członkowie tworzą oprawę rekonstruktorską do wszelkich uroczystości państwowych i patriotycznych w całej Polsce.

Grupa jest założycielem i członkiem Związku Grup Rekonstrukcyjnych – Poznański ,,Czerwiec 56″ działających pod honorowym patronatem Muzeum Powstania Poznańskiego Czerwca 1956 w Poznaniu. Jej działalność jest objęta honorowym patronatem Pani Burmistrz Lubonia.

 

„Rozstrzelano moje serce w Poznaniu…” – Powstanie Poznańskie w poezji

 

Cały cykl wierszy Czwartek z Czerwcem ’56 jest dostępny tutaj – autorka fotografii i grafik jest Justyna „justisza” Szadkowska.

Pamiętajmy o tym, że Poznański Czerwiec ’56 to:

Za wsparcie w organizacji dziękujemy MPK Poznań Sp. z o.o. oraz Zarządowi Transportu Miejskiego!!


„Semper Fidelis”, oświadcza, że wszelkie materiały, zdjęcia oraz filmy i artykuły, znajdujące się na stronie internetowej oraz działalność Grupy Rekonstrukcji Cywilno-Militarnej ,,Semper Fidelis” ma charakter edukacyjny, informacyjny, oraz nie ma na celu propagowania, identyfikowania się z żadną jakąkolwiek skrajną ideologią. Pojawiające się symbole, oznaczenia i zachowania, powszechnie uznane za zakazane, obraźliwe i haniebne, mają na celu ukazanie tylko prawdy historycznej. Działania grupy będą propagować pamięć polskich często bezimiennych bohaterów ale także ukazywać mroczne strony historii Polski i Europy z okresu pierwszej i drugiej wojny światowej.

Komentarze